www.1939.com.pl

www.1939.com.plKilka dni temu przy recenzji Piasków Armagedonu wspominałem o trylogii WWW Marcina Ciszewskiego i wreszcie miałem przyjemność zapoznać się z pierwszą księgą www.1939.com.pl. Trylogia WWW to książki o alternatywnej historii, w pierwszej autor mierzy się tzw niemieckim blitzkriegiem na ziemiach polskich.

Jest rok 2007, Polacy w ramach misji stabilizacyjnej razem z USA uczestniczą w walkach w Afganistanie. Na terenie Polski utworzona zostaje specjalna samodzielna jednostka, która przy wsparciu kilku marines i ich tajnej zabawki zwanej MDS (Mobile Defence System – po naszemu mobilne pole siłowe) ma pomóc w polowaniu na talibów. Dowódcą jednostki zostaje świeżo mianowany podpułkownik Grobicki. W kilka tygodni ma zebrać i przeszkolić batalion składający się z bardzo zróżnicowanych ludzi i maszyn, od przemądrzałych kaprali po szalonych kapitanów śmigłowców, od transporterów Rosomak po czołgi Twardy. Kiedy batalion jako-tako zaczyna współdziałać, 1 września 2007 ma odbyć się ostre strzelanie na poligonie w pobliżu Olesna. Podczas zbiórki batalionu na poligonie i próbnego odpalenia MDSa, zamiast tarczy następuje dezorientujący błysk i gdy żołnierze dochodzą do siebie wciąż są w tym samym miejscu, wciąż jest późne popołudnie 1 września… tylko, że 1939 roku.

PT-91 TwardyPierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy znajduje się obecnie po niemieckiej stronie granicy, niedaleko wsi Mokra, na tyłach 4 i 1 niemieckich dywizji pancernych prowadzących działania wojenne przeciw polskim jednostkom. Niemcy dysponują przytłaczającą przewagą liczebną zarówno w ludziach jak i sprzęcie, ale siła batalionu Grobickiego to nie ilość, ale jakość i nowoczesność uzbrojenia. Grobicki wydaje rozkaz włączenia się do walk obronnych kampanii wrześniowej oraz przebicia się do polskich jednostek.

W międzyczasie informatycy obsługujący MDSa usiłują rozwiązać zagadkę przeniesienia batalionu 68 lat wstecz, oraz stworzyć program powrotny, który przywróci jednostkę do swojego czasu. W trakcie „śledztwa” na światło dzienne wychodzą fakty, że jednostka nie została przypadkiem przeniesiona w ten konkretny czas. Grupka polskich oficerów dostając tą niepowtarzalną szansę poprawienia historii postanowiła wykorzystać ją bez żadnych skrupułów, sabotując DMSa tak aby uniemożliwić ewentualny powrót jednostki do 2007 roku…

Moje początkowe obawy by sięgnąć po książkę Ciszewskiego, zostały rozwiane już w pierwszych rozdziałach. Bardzo dobra narracja, z każdą kolejną stroną, trzyma czytelnika co raz mocniej przy tekście. Lekkie rozmowy między polskimi oficerami (prywatnie przyjaciółmi) są dokładnie takie jak powinny być, przecinek często zastępowany jest przez k****, w pierwszej chwili może to szokować, szczególnie że współczesna literatura (ale również kino i telewizja) unika wulgaryzmów, ale już po chwili uderzył mnie fakt, że przecież takich dialogów między Polakami się spodziewam, dokładnie taki język słyszę na co dzień.

Mi24DJeśli chodzi o bohaterów książki, to mam tu duże zróżnicowanie odczuć. Wśród pozytywnych bohaterów jest kapral Galaś już po pierwszych kilku dialogach nasuwa na myśl kaprala Kurasia z Polskich Dróg. Już do końca książki co pojawia się Galaś to przed oczami widzę twarz Kazimierza Kaczora odtwarzające rolę sprytnego kaprala w owym serialu. Równie pozytywnie stworzony został kapitan Jan (Johnny) Wieteska, pilot i dowódca klucza śmigłowców, pełen lekkiego wręcz amerykańskiego humoru i nie mniejszych umiejętności pilotażu Mi24D. Słabiej skonstruowany został np główny bohater, niby główny dowódca zamieszania, ale nie wzbudza takiej sympatii jak wcześniej wymienieni Galaś, czy Wieteska, a i jego wiedza o kampanii wrześniowej jest skromna. Podobnie obojętnie podchodzi się do kapitan Nancy Sanchez, wybranki serca podpułkownika, książka wiele by bez niej nie straciła.

I tak dochodzę do największego plusa książki, zmiany historii. Druga Wojna Światowa to piękny temat zarówno dla filmów jak i książek. Myślę że wystarczy przypomnieć polskich 4 pancernych i psa, jeden z najlepszych pancernych seriali jakie powstały w kraju nad Wisłą… Tu autor podjął temat zmiany nieudanej kampanii wrześniowej, gdzie – wskutek tzw Blitzkriegu – Polska obrona padła w mniej niż miesiąc. Batalion z nowoczesnym sprzętem łamie niemieckie natarcie na Armię Łódź, zmieniając diametralnie równowagę sił na froncie zachodnim. A dzięki kontaktowi z polskim naczelnych dowódcą informują je o koniecznych zmianach w planie obrony ojczyzny. W jeden dzień eliminują z akcji 2 dywizje pancerne. 4 śmigłowce na spółkę z 6 przeciwlotniczymi szyłkami pozbawiają Luftwaffe przewagi powietrznej. Ale to wciąż tylko jeden nowoczesny batalion, kilkuset ludzi i trochę sprzętu, a wróg atakuje w setkach tysięcy i to z trzech stron…

Moździerz AMOSCiężko mi ocenić na ile współczesne jednostki górują nad tymi z końca lat trzydziestych… współczesne, to już jest pewien dowcip, czołgi Twardy to zmodyfikowana konstrukcja rosyjskich T-72, szyłka to działko przeciwlotnicze z lat 60-tych, a Mi24… także by dotrzymać kroku współczesnemu polu walki musiały być non stop modernizowane. Natomiast autor pominął na ile owy batalion namieszał w niemieckim blitzkriegu. Dosyć dokładnie opisał trzy pierwsze dni września i sytuacje w środkowej Polsce, ale niemal nic nie ma o pozostałych frontach, na ile zmieniła się ich sytuacja po przeniesieniu ciężaru walk z dywizji pancernych na słabsze jednostki piechoty. Autor wspomina również o planowanym ataku ZSRR i możliwości zatrzymania go wskutek słabych postępów Trzeciej Rzeszy, ale nie ma już informacji, czy nasi dzielni wojacy zmienili tę część historii. Właściwie wszystko co wydarzyło się po 3 września, czyli od zranienia narratora podpułkownika Grobickiego zostaje owiane mgiełka tajemnicy.

www.1939.com.pl to bardzo dobra książka, skupiająca się na polskich wojakach. Ocena 5, w sześciostopniowej skali, jest może i za niska, ale wynika ona ze zdecydowanie zbyt skromnego opisu kampanii wrześniowej i olbrzymiego niedosytu co do bałaganu jakiego narobili podróżnicy w czasie. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne tomy utrzymają poziom i rozwieją mgłę wojny tej alternatywnej historii.

2 myśli nt. „www.1939.com.pl”

  1. Odpowiem za ciebie jeżeli chodzi o kwestie przewagi sprzętowej czy to Niemców czy naszej – jeżeli chodzi o porównanie sprzętu batalionu z tym co mają Niemcy to jak porównać Forda T z współczesnymi autami .

    Podstawą Niemieckich sił panernych były w tym czasie czołgi Panzer II/III , mieli też niewielką ilość Panzer IV .

    Te czołgi nie mają żadnych szans w starciu z Twardym , nawet atakowanie Rosomaków ( transportery opancerzone ) to dla nich był by problem – czołgi te były przeważnie uzbrajane w armaty małego kalibru ( 20-45 mm ) , często krótko lufowe , jedynie Panzer IV miały armaty kal. 75 mm .

    Czołgi te były bez problemu niszczone przez nasz sprzęt z tamtych czasów ( czołgi 7TP i tankietki TKS , karabin ppanc UR .

    Niemieckie siły pancerne w 1939 roku praktycznie nie były w stanie ruszyć PT-91 Twardy , jedynie artyleria i lotnictwo mogło by coś wskórać w starciu z Twardym .

    Twardy spokojnie mógłby walczyć z czołgami z końca wojny ( ostatnie wersje Panzer IV , Pantera czy Tygrys ) .

    Górował nad nimi mobilnością , celnością , zasięgiem i siłą ognia

    Miał trochę lepszy pancerz ( T-72 ma pancerz grubości 80 mm – 280 mm ) , Twardy ma dodatkowo pancerz reaktywny .

    Zamontowana w naszych T-72 i pierwszych wersjach PT-91 armata może strzelać pociskami zdolnymi przebić 230-680 mm pancerza na dystansie 1 do 2 km ( pociski rdzeniowe ) lub pociskami kumulacyjnymi HEAT zdolnymi przebić 250-400 mm pancerza nie zależnie od dystansu .

    Reszta naszego sprzętu też jest niczego sobie , w dodatku jest to sprzęt w pewnym stopniu zmodernizowany – wspomniane Mi-24 czy Szyłki .

    Mi-24 w książce jest uzbrojony w działko kal. 25 mm ( chyba GAU-12 ale nie pamiętam ) – działko zdolne bez problemu zwalczać niemieckie czołgi z końca lat 30 – działka zdolne przebić 25 mm pancerza z odległości 1 300 m – gdzie większość niemieckich czołgów z tego okresu miała pancerz 10-35 mm .

    Do tego ma rakiety – w książce używa rakiet AA AIM-9 Sparrow , same Mi-24 D mogą przenosić pociski S-5 w ilości 64 sztuk , 4 rakiety 3M11 Falanga i 2 rakiety S-24 .

    W teorii jeden Mi-24D może zniszczyć na raz 70+ czołgów , w praktyce spokojnie 20 ( mowa o czołgach z czasów WWII ) .

    Teraz Szyłka a raczej Biała – bo tak się nazywa używana przez batalion wersja tego działka AA – ulepszona elektronika do tego ma na wyposażeniu rakiety AA typu Grom , lepsza amunicja do działek i kilka innych .

    Poza tym mamy moździeże samobieżne Amos , haubice Krab , a także pluton komandosów Gromu .

    Generalnie w 1939 taki batalion i w rzeczywistości jest w stanie namieszać , nawet pod koniec wojny jest groźny .

  2. Witam.
    Książkę czyta się bardzo dobrze, właściwie do recenzji nie trzeba nic dodawać. Jedynym „zgrzytem” są pewne braki w wiedzy autora, a może autor pisze to, co mu do narracji pasuje. Nie wpływa to jednak na odbiór książki, raczej powoduje lekki uśmiech u czytelnika. Chodzi mi kilka opisów sprzętu. Najpierw autor opisuje niemieckie hełmy jako baniaste, a potem jeden z bohaterów mówi, że nie da się na nich zamontować noktowizora. Jak w takim razie montują noktowizory na swoich, niemal identycznych i dość dobrze przylegających do głowy hełmach Amerykanie? Przecież „fritz” jest konstrukcyjne potomkiem schtalhelmu m-35, choć Amerykanie się tego wypierają. Dodatkowo autor chyba widział Grom tylko w jednym, czarnym typie umundurowania, zapominając, że „Gromiki” mają kilka rodzajów takowego. Myślę że w książce powinni oni używać albo typowego polskiego munduru(żeby talibowie nie odróżnili ich od reszty kontyngentu) albo swojego w kamuflażu inspirowanym multicamem.

Dodaj komentarz