www.1944.waw.pl

www.1944.waw.plDruga książka trylogii WWW Marcina Ciszewskiego o przygodach dzielnych wojaków z polskiego Pierwszego Samodzielnego Batalionu Rozpoznawczego z 2007 roku, którzy w tajemniczych okolicznościach lądują na tyłach rozwijającej się ofensywy niemieckiej na początku września 1939. Tym razem autor przenosi wydarzenia 5 lat do przodu.

Jest lato roku pańskiego 1944. Grobicki razem z żoną oraz przyjaciółmi (między innymi z Kurcewiczem, Wieteską i Galasiem) żyją sobie całkiem dostatnie w Stanach. Jednak jeden z ocalałych techników znalazł sposób by ponownie uruchomić MDSa i wrócić do właściwych czasów. Jedyne czego braku to MDS, który został ukryty w okupywanej Polsce. Grupa opracowuje śmiały i prosty plan odzyskania urządzenia. Wylot z Włoch, zrzut na spadochronach nad Górami Świętokrzyskimi, wydobycie MDSa z kryjówki, transport na jakąś polanę i powrót najpierw do USA przez Włochy, a potem do współczesności…

Ale jak to bywa w życiu, niemal od początku wszystko idzie nie po myśli twórców planu. Zamiast spokojnego zrzutu, bohaterowie lądują w kotle zastawionym specjalnie na ich przybycie, z życiem uchodzą tylko dzięki pomocy majora Wojtyńskiego. Później okazuje się, iż wrześniowa lokalizacja kryjówki z MDSem została zmieniona, ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności major udaje się akurat w tym samym kierunku. Ale to nie koniec problemów, w samolocie przemyciły się kobiety Grobickiego i Wieteski, czyli Nancy Grobicki (wcześniej Sanchez) i Rozalka, które również wpadły zastawione na skoczków sidła, ale nie mając pomocy podziemia, nie wydostały się z niego. Nancy zostaje odstawiona do Warszawy i tylko kolejny zbieg okoliczności pozwala Grobickiemu i przyjaciołom odbić Rozalkę podczas transportu do pobliskiego obozu. W ogóle jest 31 lipca 1944 roku…

Bohaterowie książki mimowolnie stają się uczestnikami Powstania Warszawskiego, które wybuchło mimo starań Wojtyńskiego by temu zapobiec. Skoro więc nie można było zatrzymać biegu wydarzeń, przybysze z innego czasu postanawiają zadbać, by tym razem zakończyło się ono sukcesem. Pomóc w tym ma doświadczenie jednostek specjalnych do walk w mieście, oraz pozostałości sprzętowe batalionu. Punktualnie o 17:00, 1 sierpnia Wojtyński przeprowadza atak na Dzielnicę Policyjną, a były podpułkownik Grobicki usiłuje odbić żonę z rąk sadystycznych gestapowców.

Nim przejdę do omawiania plusów i minusów drugiego tomu, wspomnę o tych brakujących pięciu latach, czyli dokładnie o tym, czego brakowało mi w poprzednim tomie. W 1939 mieliśmy opisane pierwsze dni września, ale to był dopiero początek Drugiej Wojny Światowej… W 1944 autor zdradza wreszcie kilka istotnych faktów zmian dokonanych przez podróżników w czasie. Batalion w 39′ przez kilka dni prowadził walkę zaczepną, przez kilkanaście kolejnych walkę obronną, następnie po wyczerpaniu możliwości bojowych (na skutek zniszczeń lub braku amunicji), ukryto resztki sprzętu a batalion rozwiązano, dając żołnierzom wolną rękę co do ich dalszych losów. Większość została na terenie Polski, by wraz z państwem podziemnym prowadzić walkę z najeźdźcami.

Batalion swoją działalnością zmienił historię, choć pewno nie tak bardzo jakby polski czytelnik chciał. Kampania wrześniowa została przedłużona, Polska broniła się do listopada, ale nie miała szans choć Sowieci opóźnili swoje wejście na tereny polskie aż do października (właśnie dzięki wydłużeniu walk przez batalion i zadaniu mocnych strat natarciu niemieckiemu), to połączone siły dwóch najeźdźców oraz walka na dwa fronty, bez wsparcia sojuszników, stanowiły miażdżącą przewagę dla Polaków. Dalsze losy historii potoczyły się w miarę normalnie, Polska znalazła się wpierw pod okupacją niemiecką i rosyjską, w 1941 Niemcy rozpoczęły atak na ZSRR, 7 grudnia 1941 Japonia zaatakowała USA, itd., itp. W skrócie sytuacja geopolityczna nie uległa zmianie, mimo iż miejscami, w skali taktycznej, takie zmiany są zauważalne.

Okupacja niemiecka miała w książce nieco łagodniejszy przebieg niż znany mam z lekcji historii. Wojtyński razem ze swoimi ludźmi skutecznie zastraszał oprawców, wykorzystując wiedzę i technikę z XXI wieku. Skutecznie spowalniał większość ich działań i na pewno zmniejszył ilość ofiar wśród cywili, ale nie mógł zmienić całego systemu totalitarnego obu wrogów, nie miał po prostu do tego środków. Więc na pewno istniały obozy koncentracyjne, czy wydarzenia takie jak w Katyniu. Ale o tym więcej można przeczytać w kolejnym tomie, więc na tym może na razie zakończę omawianie okresu między wrześniem 1939 a sierpniem 1944 i wrócę do wydarzeń z książki, czyli do Powstania Warszawskiego…

Przypadek sprawił, że skończyłem czytać książkę 1 sierpnia i nawet chciałem wówczas dorzucić tę notkę wówczas, ale chwila sprawdzania wiadomości (politycznych) z tego dnia, skutecznie wyperswadowała mi taki zamysł. Jak wszyscy pamiętamy z lekcji historii, powstanie okazało się klęską, powstańcy nie mieli środków na długą walkę, a ich założenia operacyjne w ogóle się nie powiodły. Nie zdobyto głównych garnizonów i magazynów niemieckich na terenie Warszawy. Sowieci zatrzymali się przed Wisłą i nie wsparli powstańców. Alianci również nie przyszli z pomocą, nie utworzyli mostów powietrznych. A upadek powstania dodatkowo wykorzystali by całkowicie odciąć swoje wpływy w regionie, zostawiając go Stalinowi. Te fakty znane były również Wojtyńskiemu i jego ludziom. Znając błędy popełnione przez powstańców oraz wiedząc na jaką pomoc z zewnątrz mogą liczyć, postanowili zmienić klęskę w zwycięstwo. Wojtyński dostarczył wyszkolonych ludzi oraz pozostały po batalionie sprzęt (ukryty przez 5 lat w górach) w składzie 4 Twardych, 4 Rosomaków, Szyłki i Amosa, jak również broń ręczną produkowaną lub zdobytą w warunkach konspiracyjnych. Dzięki jego pomocy powstańcy zdobyli między innymi Dzielnicę Policyjną i lotnisko na Mokotowie, dozbrajając się zdobyczną bronią, oraz zapewniając wsparcie Aliantów…

Całość napisana jest równie dobrze jak poprzedni tom. Kilka dni wydarzeń tak napakowane jest akcją, że ma się wrażenie iż trwa to znacznie dłużej. Wiele pytań które powstało w poprzednim tomie, znajduje tu odpowiedzi, choć książka rodzi też sporo nowych… Np. Dlaczego USA mając sporo informacji o nadchodzących wydarzeniach, postępuje prawie bez zmian? I najważniejsze pytanie: Co robił Wojtyński przez 5 lat? Ale tu już mogę wam powiedzieć, że to zostanie nam przedstawione w kolejnej książce: Major. Bohaterowie przedstawiają się jak poprzednio. Czyli Wieteska i Galaś, choć jest ich mniej niż w poprzedniej książce, wciąż są najprzyjemniejszymi bohaterami, Nancy dalej irytuje. Natomiast nad majorem Wojtyńskim roztacza się zadziwiająca aura tajemniczości, jak na kogoś kto zaczynał ze stopniem porucznika.

W książce pojawia się postać negatywna – i nie, nie mam na myśli tu Niemców – co plusuje i tak dobrą książkę. Kapral Cupryś, który w 1939 roku razem ze swoim wujkiem, majorem Łapickim, próbował wykorzystać MDSa dla własnych, niezbyt patriotycznych celów. Jednak kiedy plan obu żołnierzy został udaremniony przez Grobickiego, Cupryś w stroju SS-mana uciekł w las. Teraz pracuje po drugiej stronie, dostarczając sporych informacji wrogowi, potęgując i tak duże zamieszanie w akcji.

Podobnie jak poprzedni tom i ten zasługuje na ocenę 5/6. Ciężko dopatrzyć się tu jakiś minusów, może gdyby drobiazgowo analizować każdą akcję to zauważy się, że jakiś żołnierz upadł nie tak jak trzeba od strzału, ale naprawdę nie ma kiedy sprawdzać takich błahostek, bo akcja wartko ciągnie czytelnika do przodu. Niedosyt braku informacji o dalszych losach historii, obecny w pierwszej książce, tu nie ma miejsca. [Spoiler zaznacz, żeby przeczytać]Bohaterowie (Grobicki z najbliższymi przyjaciółmi) szczęśliwie wracają do 2012 i tam na stronie internetowej – www.1944.waw.pl – odczytują, jak potoczyły się dalsze losy powstania oraz na ile zmieniły one bieg historii.[/spoiler]

Może jeszcze na koniec, taka mała dygresja. W internecie spotkałem się z negatywnym nastawieniem do treści książek Ciszewskiego, ponieważ przeniesienie batalionu w przeszłość nie wywołało lawinowej zmiany historii (że Polska nie stała się dominującym krajem w Europie), a wręcz im bliżej okresu z którego wyruszyli bohaterowie, tym te zmiany są mniejsze. Czytelnicy ci oczekiwali tzw. efektu motyla, a jego brak uznają za odejście od powieści SF. Całkowicie nie mogę się z nimi zgodzić. W tej chwili teorii podróży w czasie jest tyle co dzieł o nich, każda nieco inaczej traktuje taką podróż i zachowanie wszechświata względem niej. Wiele głosi niemożność zmiany przeszłości inne tworzenie alternatywnych wszechświatów, jeszcze inne ze zmiany już miały miejsce i że są częścią przeszłości. Ale są też teorie, które mówią, iż nieważne jak zmienimy wydarzenia w przeszłości, historia będzie dożyła do niwelowania powstałych zmian, przywracając „prawidłową” kolej rzeczy. I taką teorię obrał Ciszewski. Jest ona na pewno smutniejsza z naszego (polskiego) punktu widzenia, szczególnie gdy weźmiemy ewentualne pozytywne możliwości, ale w samej książce sprawdza się bardzo dobrze.

3 myśli nt. „www.1944.waw.pl”

  1. Może stworzysz coś w rodzaju tutorialu/listy dla osób kompletnie nie wtajemniczonych, co byś powiedział takiemu „cywilowi” żeby go zwerbować do saj-faj:).

Dodaj komentarz