Honorverse – Cykl Honor Harrington

Honor HarringtonKilka dni temu pisząc o książkach Johna Ringo, wspomniałem również o innym współczesnym autorze militarnej SF, o Davidzie Weberze. Książki Ringo oznaczają się lekkością i humorem, świetnymi walkami piechoty i barwnymi postaciami, dokładnie odwrotnie jest u Webera, który tworzy olbrzymie i szczegółowe światy, z pełnym przekrojem społecznym i politycznym, a bitwy skupiają się na potyczkach flot. I takim właśnie światem jest uniwersum Honor Harrington, zwanej półoficjalnie przez fanów gatunku Honorverse. Innym światem Webera, które powoli ale stale rośnie do podobnych rozmiarów, jest Schronienie, o którym na pewno wkrótce coś na napiszę (w Polsce ukazały się już trzy tomy).

Honorverse jest tak rozległe, że nie bardzo wiem od czego zacząć. Obecnie w skład świata wchodzi 12 tomów głównego cyklu, 5 zbiorów opowiadań, 5 tomów uzupełniających – które skupiają się np. na przyjaciołach głównej bohaterki, gra planszowa i seria albumów z opisami jednostek (miała być jeszcze gra internetowa, zapowiedziana została w 2008 roku, ale obecna sytuacja na stronie gry, nie wskazuje by dane dam było się jej doczekać). A należy również napomnieć, iż kolejne tomy są już na różnych etapach wydania (od zapowiedzi, po wstępne przygotowanie w redakcji). Ale czytelniku, nie przerażaj się ilością materiały, bo uniwersum rozwijane jest od blisko dwudziestu lat – pierwszy tom, Placówka Basilisk, ukazał się drukiem w 1993 roku, w tłumaczeniu na nasz język dostaliśmy go od REBISu w 2000 roku. Obecnie polskie półki są lekko do tyłu, ale stale wydawanie dają szansę na dogonienie wydań w oryginalnym języku. Pełny spis książek (na bieżąco aktualizowany) z uniwersum znajduje się na forum Orion Tokra, jest tam również niewielka rozpiska dotycząca kolejności czytania, ponieważ niektóre opowiadania wprowadzają postacie, które później pojawiają się w głównych tomach, oraz czasem akcja niektórych ksiąg dzieje się mniej więcej równocześnie, więc warto na to zwrócić uwagę, by nie spoilerować sobie wydarzeniami z gromady Talbot o akcji w królestwie Manticore.

Krążowniki HonorverseMamy rok 1900 PD (Po Diasporze – lat PD liczą się od roku wysłania pierwszego statku kolonizacyjnego przez ludzi, co nastąpiło w 2103 roku kalendarza gregoriańskiego), młoda komandor obejmuje dowództwo na lekkim krążowniku Fearless, który został oskubany prawie z całego regularnego uzbrojenia, by zamontować w nim prototypy nowych zabawek. Tak zmieniona jednostka bierze udział w manewrach i po początkowym sukcesie zostaje celem numer jeden, zawsze eliminowanym w pierwszej kolejności. W ramach nagrody jednostka zostaje wysłana na odległą placówkę Basilisk, gdzie lekki krążownik wykonuje zadanie przeznaczone dla trzech ciężkich. Sytuacji nie ułatwiają napięte stosunki z Ludową Republiką Haven, która chciałaby zająć Basilisk dla własnych celów. Młoda komandor musi udowodnić, że Królewska Marynarka nie jest łatwym orzechem do zgryzienia, dla nawet tak potężnego tworu jak Haven. Właśnie w tych niesprzyjających okolicznościach poznajemy główną bohaterkę cyklu, razem z jej przyjaciółmi i niektórymi wrogami, z których większość będzie wracać w różnych tomach i będą odgrywać rolę większą niż tylko zaznaczenie swojego istnienia. Młoda, piękna i co najważniejsze – zabójczo utalentowana Honor Harrington oddaje pierwszy strzał w wojnie, która na zawsze zmieni oblicze świata. A czytelnikowi przyjdzie w tej wojnie uczestniczyć przez przynajmniej dwie dekady, nie zawsze kibicując tej samej stronie.

Mapa HonorverseWeber może i nie ma talentu do pisania lekkich i dowcipnych książek (mimo iż czyta się je naprawdę przyjemnie i szybko), ale za to jego bohaterowie i tło posiadają swoją historię, głębię i motywację. Wystarczy tylko spojrzeć na tło polityczne serii, to nie są proste twory z góry ustalonymi przywarami typu dobre i sprawiedliwe Królestwo Manticore, zła i podstępna Ludowa Republika Haven, tylko skomplikowane systemy, zupełnie jak realne twory. Nie jest to takie zadziwiające, gdy zauważy się iż sporo z książkowej polityki możemy znaleźć w historii naszej planety – przynajmniej na pozycjach wyjściowych, bo im dłużej Weber tworzy Honorverse, tym bardziej kraje te ewoluują i się zmieniają. I tak:
– Królestwo Manticore to Wielka Brytania okresu kolonializmu, mały kraj z niebywale silną flotą;
– Ludowa Republika Haven to mieszanka krajów komunistycznych głównie Francji z czasów Wiosny Ludów i ZSRR;
– Imperium Andermarskie jest skrzyżowaniem Cesarstwa Pruskiego i Chińskiego;
– Liga Solarna będąca największym tworem państwowym w książce, jest luźną formacją planet, przypominająca częściowo Ligę Narodów, ale będąca jeszcze bardziej zdegradowaną, przeżartą korupcją instytucją.
Oczywiście nie są to wszystkie państwa czy instytucje jakie występują w cyklu, ale polityka się na tyle dobrze rozpisana i nieliniowa, że nie ma sensu przytaczać tu ich wszystkich. Demokratyczne zmiany władzy i kierunków polityki są tak samo obecne w książkach jak zamachy i pucze wojskowe.

W książkach pojawiają się też kosmici. Przez całą serię czytelnik i bohaterowie mają przyjemność obcowania z Treecatami, inteligentnymi futrzakami, przez niektórych traktowanych jak ziemskie kociaki, ale nie ma nic bardziej mylnego w takim określaniu tych stworzeń. Są one piekielnie niebezpiecznymi myśliwy, a do tego posiadają pewnego rodzaju zdolności telepatyczne, dzięki czemu łączą się z ludźmi w pewnego rodzaju pary i pozostają razem, aż do śmierci. Ale Treecaty nie są jedynymi kosmitami z jakimi można się spotkać w książkach, są jeszcze przynajmniej dwie inne inteligentne rasy, niestety jedna już wymarła nim ludzkość zaczęła podbijać kosmos, a o drugiej wiele na razie się nie mówi, poza tym że jest… Temat kosmitów, jest w książkach bardzo zmarginalizowany, ale Weber pozostawił otwartą furtkę, gdyby ktoś, kiedyś chciał go rozwinąć, ma taką możliwość i to bez szkody dla głównego nurtu serii.

I tak przechodzę do ostatniej najważniejszej części Honorverse, małych, średnich i wielkich starć okrętów. Doskonale rozpisane potyczki i bitwy z udziałem okrętów, które ewoluują przez całą serię. Od pojedynków składających się z salw po kilka rakiet, po starcia flot z salwami tak licznymi, że przysłaniają gwiazdy. Można co prawda znaleźć w nich odniesienia do morskich pojedynków artyleryjskich które zostały przeniesione na warunki kosmiczne (sam autor przyznaje, że czerpie inspiracje z historycznych bitw morskich), ale charakteryzują się one świetnie rozpisaną taktyką starć i spójną fizyką, która zachowuje sporo realności ze tą znaną nam obecnie (z drobnymi wyjątkami, np. takim jak czas wykrycia anomalii grawitacyjnych, który w książce jest 16x szybszy od prędkości światła). Co więcej cały cykl wypełniony jest dokładnymi danymi jednostek, ich możliwościami i ograniczeniami. Wszystkie te szczegóły, obecne podczas czytania, pozwalają czytelnikowi analizować i prowadzić kampanie razem z bohaterami.

Podsumowując, Honorverse to zbiór świetnych książek space opery, charakteryzujących się bardzo dobrze wykreowanym światem. Książki ze świata Honor Harrington mogę polecić każdemu czytelnikowi rozpoczynającemu swoją przygodę z SF (dla osób obeznanych z tematyką, Honorverse jest oczywiście pozycją obowiązkową), z taką małą uwagę, po przeczytaniu już pierwszej poprzeczka względem podobnej literatury (jak i innej formy SF) znacząco wzrośnie. ;)

Tym tematem, ledwo zahaczyłem o serię, jeszcze na pewno do niej na blogu wrócę, w końcu przez te dwie dekady powstało tyle wątków o których można by pisać, że trzeba tylko znaleźć na to czas. Na pewno wielu czytających notatkę a znających serię zdziwił brak choćby zdania o Manpower, czy raczej Mesie, czy raczej Równaniu, ale jak wynika z ostatnich tomów, sprawa jest na tyle zagmatwana, że wymaga osobnego wpisu. Wśród tematów oczywiście będzie wojna Manticore vs Haven, czy Manticore vs Liga, czy rozwój uzbrojenia, ale każdy z tematów zasługuje na więcej uwagi, niż tylko akapit w ogólnych wpisach.

I na koniec garść ciekawostek.
The Great ResizingSpora ilość książek Honovrerse jest dostępna online, niestety tylko po angielsku.
Weber po napisaniu kilku pierwszych tomów zajął się przygotowaniem gry planszowej, gdzie podczas prac okazało się, że jego opisy wielkości jednostek zostały przeszacowane (chodzi o fakt, że przy takiej masie jak miały, nie mogły mieć tak dużych wymiarów), więc wymiary zostały poprawione, a nowe wielkości na stałe przypisane do danych klas jednostek. Różnice między masą a tonażem można zobaczyć na grafice obok.
W internecie od dawna krążą plotki o możliwości ekranizacji serii (głównie stworzenia anime), na razie ponad plotki nic nie wyszło, choć sam Weber zapytany o ekranizację, powiedział że zastanawiał się nad taką możliwością, choć bardzo ciężko byłoby znaleźć aktorkę pasującą do roli Honor, najbardziej w tej roli widziałby (wówczas) Claudię Christian (Susan Ivanowa, Babylon 5), która co prawda wyglądem nie pasuje, za to bezbłędnie oddałaby charakter Honor..
Imię i nazwisko głównej bohaterki nie jest do końca przypadkowe, jej inicjały to celowe nawiązanie do Horatio Hornblower z książek C.S. Forester.
Dla osób, które już znają serię i szukają podobnych klimatów, to najbardziej zbliżona jest seria Zaginiona Flota (The Lost Fleet) Jacka Campbella. Pod względem politycznego tła w ogóle nie rywalizuje z książkami Webera, ale opisami bitw może już śmiało wstawać z nim do pojedynków.

2 myśli nt. „Honorverse – Cykl Honor Harrington”

  1. Heh, mój numer 1 na liście „serie, które baaardzo chcę przeczytać, ale ciężko znaleźć aż tyle czasu”. Już prawie się wziąłem w te wakacje, ale ostatecznie wybrałem dużo krótszą Esmay Suizę (4 tomy), na co i tak zeszło prawie miesiąc.

    Da się to czytać pojedynczo? Tak bez ryzyka, że jak człowiek zacznie to nie odpuści, dopóki nie dowie co w kolejnym tomie? To osobne historie połączone tym samym światem i bohaterami, czy spodziewać się cliffhangerów w ostatnich rozdziałów?

    I jeszcze jedno – jaka jest ilość spacebattles per book? :)

    Przyznam, że chętnie bym zobaczył ekranizację. Może być live action, choć anime też kuszące. Space Opery w tym formacie są całkiem efektowne.

    1. Osobiście książki Webera czytam w maks dwa dni (ale noce trochę krótkie wówczas). Ale da się nie czytać jednym tchem, gdzieś koło 6 lub 7 tomu następuje lekkie spowolnienie, wówczas można odpocząć. ;) No i książki z Flintem, tam o wiele więcej jest intrygi i polityki, i niewolnictwa, dla mnie słabszy spinoff, szczególnie w porównaniu z Saganami.

      To osobne historie połączone tym samym światem i bohaterami, czy spodziewać się cliffhangerów w ostatnich rozdziałów?

      Większość opowiadań ze zbiorów to tzw standalone, czyli śmiało można czytać je w dowolnym momencie. Szczególnie polecam „Okręt zwany Francis”, świetne opowiadanie. Kilka wyjątków wymienione jest na OTF (link w notce), jest tam też podane, kiedy najlepiej czytać.

      I jeszcze jedno – jaka jest ilość spacebattles per book? :)

      A to różnie bywa, zależy od fabuły, jedna na książkę jest zawsze, czasem więcej, zwłaszcza na początku jest ich więcej, w Placówce masz dwie, jedna to co prawda tylko manewry, ale kto by ta rozróżniał ślepaki od normalnych rakiet, przy prędkościach bliskich c? ;)

      Osobiście też jestem za ekranizacją, ale animacją, koszty normalnego serialu byłyby zbyt astronomiczne. Poza tym, 13 letnie dziewczynki grające 30 letnich komandorów… mogłoby nie przejść cenzury.

Dodaj komentarz