www.ru2012.pl & Mróz

www.ru2012.plTa notatka powinna być tylko o najnowszej książce Ciszewskiego, www.ru2012.pl, ale ponieważ pojawia się w niej kilka postaci z poprzedniej książki autora, to wpierw nieco słów o Mrozie, a potem nieco więcej słów o zakończeniu przygód podpułkownika Grobickiego, kapitanów Wieteski i Kurcewicza oraz kaprala Galasia.

Mróz jest czwartą książką Marcina Ciszeskiego, gdzie zamiast wojskowych mamy typowych polskich policjantów. Akcja została osadzona w okresie świąt Bożego Narodzenia 2011 roku, Gdzie nie tylko dochodzi do próby przejęcia władzy w kraju nad Wisłą, ale także świat nawiedza nowa epoka lodowcowa. A w samym środku akcji znajduje się nadkomisarz Tyszkiewicz, któremu premier RP powierza ważną misję uratowania kraju.

MrózCo by nie mówić o samym pomyśle kryminału, o strasznie skomplikowanej fabule i tym, że jak na skalę wydarzeń cała sprawa zostaje zdecydowanie za łatwo rozwiązana, oraz oszukaniu potencjalnego czytelnika iż ma do czynienia z typowymi polskimi policjantami, książkę czyta się bardzo przyjemnie. A właśnie wspominając o nietypowych policjantach, to zarówno militarna przeszłość Tyszkiewicza jak i Krzeptowskiego ma znaczenie i to, że właściwie w policji wylądowali za karę jest ważnym elementem fabuły. Podobnie przeszłość pozostałych członków ekipy Tyszkiewicza. Twierdzenie iż to typowi policjanci jest po prostu oszukiwanie czytelnika (choć tak naprawdę ma znaczenie tylko dla tych, którzy zaczynają książkę o tylnej okładki, gdzie owe oszustwo jest wydrukowane). Wracając jednak do odbioru treści, to od połowy do końca autor właściwie bez wysiłku utrzymuje odpowiednie (mrożące krew w żyłach) napięcie. Niestety by dotrzeć do dobrej końcówki książki, trzeba przebrnąć przez dużą ilość nudnego i typowego materiału kryminałów. Może gdyby Ciszewski osadził głównych bohaterów gdzieś indziej, w jakiś antyterrorystach, albo GROMie, Jakby robili coś ciekawszego w życiu, to może byłoby lepiej dla początkowej fabuły.

Jeszcze przy okazji kilka zdań o głównym złym. Ewidentnie nie czytał poradnika dla świeżo upieczonych Złych Lordów (pozostałe części poradnika). Biorąc pod uwagę ile naprawdę skomplikowanych i dobrze zaplanowanych posunięć zrobił, aż dziw bierze, że pokazał swoją twarz porwanej osobie, która potem dzwoniła z informacją o tym, że jest porwana i co ma zrobić jej mąż. Nosz to przecież takie sztampowe, aż dziw bierze, że nie zostawił zakładników w jakieś maszynie śmierci i nie poszedł robić innych ważnych spraw, czekając aż ci uciekną i zrobią mu kuku. Ja wiem, że Ciszewski potrzebował coś, co ruszy akcję i naprowadzi bohaterów na trop, ale… nie zmienia to faktu, że jest to kolejny punkt, na liście „Czego nie zrobię, gdy będę czarnym charakterem.” Mam co prawda kilka pomysłów, jak mógł to rozwiązać Ciszewski i nie wywoływać u mnie odruchu – „jak można być tak głupim” – ale, raczej nic nie rozwiązałoby tego tak szybko, jak potrzebuje tego fabuła książki…

Tak naprawdę interesujący dla tej notki jest fakt, iż w Mrozie w 2007 roku z poligonu zniknął 1 Samodzielny Batalion Rozpoznawczy, a generał Dreszer, który popadł w niełaskę dowodzi teraz oddziałem GROMu, podlegając bezpośrednio premierowi.

Dedykacja Marcina Ciszewskiego dla ToudiegoWróćmy do głównej książki wpisu, do www.ru2012.pl. Akcja ostatniego tomu WWW zaczyna się tam gdzie została zakończona w drugim tomie: www.1944.waw.pl, bohaterowie wracają do współczesności i lądują na Okęciu. Powoli zmierzają do wyjścia by zacząć nowe życie, ale wpierw muszą pochować przeszłość czekającą od 68 lat w piwnicy jednej z willi w Warszawie. Jednak nie tylko ta część przeszłości czeka na nich we współczesnej Polsce. Projekt GRU o jak wiele znaczącej nazwie Jutrzenka, zapoczątkowany w czasie Drugiej Wojny Światowej w celu pozyskania technologii podróży w czasie, nie umarł wraz z końcem wojny, co więcej przetrwał nawet śmierć Stalina oraz upadek ZSRR i teraz, we wrześniu 2012 roku, oczekuje na bohaterów. Jednak GRU to nie jedyna siła, która oczekuje podróżników w czasie. Od nagłego pojawienia się ludzi na pustyni w Teksasie, każdy ich krok jest śledzony również przez Amerykanów i Polaków, których zadaniem jest nie tylko odzyskanie emitera MDS, ale również zapobieżeniu próbie zmiany historii przez ludzi z GRU.

Moździerz rakietowy NebelwerferZa operację na terenie Polski odpowiedzialny jest nie kto inny jak właśnie podinspektor Jakub Tyszkiewicz, wraz z wiernym kompanem Krzeptowskim, a radą służy mu znanym wszystkim generał Dreszer. Fabula z czasem sprowadza wszystkich bohaterów do byłej bazy wojsk sowieckich, a wcześniej bazy Wehrmachtu, w Bornem Sulinowie, gdzie podczas przemarszu w stronę MDSa, sił radzieckie zostają nagle ostrzelani przez antyczne moździerze rakietowe Nebelwerfer. Stare, porządne T-72 stają do walki z jeszcze starszymi, acz znacznie słynniejszymi Tygrysami. W tym samym czasie gdzie kolejne siły pancerne i przeciwpancerne dają sobie łupnia, grupka pod przywództwem Grobickiego stara się przetrwać. A wszystko to w Bornem Sulinowie, niedaleko Szczecinka w północnej Polsce Anno Domini 2012.

Teraz powinienem napisać kilka zdań o pozytywach książki, jednak zostawię to sobie na koniec a zacznę od minusów. Największym minusem jest mały udział bohaterów serii w tej książce, szczególnie kaprala Galasia. Jego udział w wydarzeniach został niemal całkowicie zmarginalizowany. Kapral Galaś to postać, która wzbudziła mają sympatię od samego początku, do tego miał jakiś wpływ na wydarzenia w pierwszych dwóch książkach, tymczasem w tej książce cała jego rola skraca się do przejścia przed kamerą hotelową. Podobnie jest z pozostałymi bohaterami poprzednich książek, zarówno Wieteska czy Kurcewicz niemal nie liczą się dla fabuły.

Niewielkim minusem jest też brak nawiązań do Mrozu, do zmian jakie nastąpiły czy to wskutek mrozu stulecia, czy zamachu stanu, czy też zamachu na szefów służb specjalnych. Czy w ogóle jakkolwiek te wydarzenia wpłynęły na los bohaterów (bohaterów Mrozu, biorących udział w akcji odbicia MDSa) bądź Polski. Oczywiście, ponieważ mamy do czynienia z podróżami w czasie wskutek których powstają różne linie czasowe, istnieje możliwość, że w tej linii czasowej nic takiego nie nastąpiło, że nie było Mrozu, ale wówczas brakuje informacji, dlaczego premier tak ufa Tyszkiewiczowi, że aż powierza mu dowodzenie misją, która może zmienić losy świata. Jest tu pewna luka, ale postaram się ją wyjaśnić z autorem drogą mailową – no chyba, że autor postanowił wyjaśnić to w drugiej części Mrozu, która jak dobrze usłyszałem ma się ukazać w przyszłym roku.

RT-2PM TopolRu2012 posiada też i pozytywne strony. Nocna walka o rakiety Topol, między pancernym batalionem Waffen-SS a jednostką wojsk sowieckich, z niewielkim udziałem Polaków i Amerykanów jest właśnie taką pozytywną stroną. Choć trzeba przyznać, że amerykańska arogancja i polska chęć uniknięcia skandalu politycznego niemal nie przyczyniła się do spektakularnej klęski „dobrej” strony. Jest także trochę szkoda, że z owych błahych powodów Leopardy stacjonowały zbyt daleko by dołączyć się do walki ze swoimi przodkami z czasów Drugiej Wojny Światowej, byłaby to interesująca ironia losu, gdyby jednak nastąpiła wymiana ognia między nimi a Tygrysami czy Jagdpantherami. Mimo braku tego pojedynku bitwa wciąż została bardzo dobrze rozpisana i posiada sporą ilość punktów zwrotnych, dzięki czemu do samego końca nie da się przewidzieć finału walk. Kiedy już wydaje się, że jedna strona zaczyna wygrywać, któraś z pozostałych stron wprowadza do walki swoje wunderwaffe i szale zwycięstwa zmieniają położenie. Co więcej nie tylko ciężkie czołgi i artyleria mają znaczenie w tej walce, ale również piechociarze co chwilę wpływają na wynik walk jak i losy głównych bohaterów.

W książce znalazły się też dwa bardzo krótkie fragmenty, ale mocno plusujące. Ciszewski nie zapomniał o Cuprysiu, jego pojawienie się nie ma żadnego znaczenia dla fabuły, jednak jest miłym akcentem dla czytelników. (Tak się zastanawiam, czy losy tego drania nie byłyby idealne dla kolejnego tomu osadzonego w tym uniwersum, w końcu na pewno nieźle namieszał w historii pracując dla Niemców…) Drugim oczkiem puszczonym w stronę czytelników jest wspomnienie podczas narady u prezydenta USA w 2007 roku, o filmie „The Final Countdown„, choć prezydent Bush stwierdza iż filmowy lotniskowiec „skopał dupy Japończykom”, tymczasem w filmie w naszej linii czasowej lotniskowiec musi zawrócić na chwilę przed bitwą o Pearl Harbor. Może wpływ na zmianę fabuły miał fakt, że w ich linii czasowej Japończycy jeszcze bardziej skopali dupy Amerykanom pod Pearl Harbor? W sumie konsultantem na takim planie mógł być ktoś z amerykańskiej ochrony MDSa.

I tak dochodzę do końca książki, do podróży w czasie i ostatniego rozdziału: Alternatywa. Grobicki dostaje kolejną szansę. Muszę przyznać autorowi, że opisane przez niego zakończenie jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Kolejne zawirowanie w czasie i major Grobicki podstawiony przed początkowym wyborem, z wiedzą o wszystkich wydarzeniach podejmuje decyzje, z którymi ja nie umiem się zgodzić. Nie chce tu spoilerować czytelnikom jak dokładnie wygląda zakończenie, choć sam Ciszewski taki spoiler popełnia na pierwszych dwóch stronach. W każdym bądź razie nie podjąłbym takiej decyzji jak ta, którą podjął major Grobicki. Co ciekawe, w pewnym momencie książki sami bohaterowie podają argumenty przeciw podobnej akcji, ale ten fakt w pewien sposób pozytywnie przemawia za autorem, w końcu do samego końca potrafi zaskoczyć czytelnika.

Gorąco polecam cały cykl, choć jak to często w życiu bywa, najlepsza była pierwsza książka, która była pewnym powiewem świeżości, ale i www.ru2012.pl nie jest zła. Trzyma w napięciu do samego końca. Zasługuje na takie słabe 5/6. Mimo Hitchcockowego startu i bardzo dobrej finałowej bitwy, to jednak pierwsze dwie strony, gdzie autor zdradza koniec Grobickiego, nieco osłabia finał i ocenę końcową.

Mróz dostał za nudny początek 4/6.

Dodaj komentarz