Oś Czasu – Wybór broni

Wybór broniWybór broni Johna Birminghama to pierwsza książka trylogii Oś Czasu. Podobnie jak opisywany niedawno przeze mnie Cykl WWW Marcina Ciszewskiego opowiada historię współczesnych żołnierzy przeniesiony w przeszłość, gdzie uzyskają możliwość poprawienia historii w okresie Drugiej Wojny Światowej. Tylko tym razem swą przygodę zaczynają w przeddzień bitwy o Midway, 2 stycznia 1942 roku…

Jest styczeń roku 2021, radykalny Islam ogłosił globalny Dżihad przeciwko cywilizacji Zachodu. Na terenie Indonezji utworzył prawdziwy Kalifat. Siły międzynarodowe tworzą zgrupowanie, które ma przeciwdziałać temu terroryzmowi. W skład grupy wchodzą wszystkie wolne jednostki z okolicy, trochę jednostek amerykańskich, trochę brytyjskich i australijskich, znalazły się wśród nich też dwa niszczyciele indonezyjskie oraz japoński krążownik. Trzonem formacji jest lotniskowiec USS Hillary Clinton. W tej dosyć przeciwnej zbieraninie znalazł się też okręt badawczy Nagoya, który nie miał innego wyboru gdy ściągnięto do zgrupowania osłaniający go krążownik. Naukowcy jak to naukowcy, za nic mają okoliczności i cały czas prowadzą swoje badania, w czasie jednego z testów na Nagoyi dochodzi do dziwnych zdarzeń w wyniku których całego zgrupowanie w jednej chwili znika ze Wschodniego Timoru Anno Domini 2021 i pojawia się wewnątrz dwóch zgrupowań oznaczonych jako TF 16 i TF 17 zmierzających właśnie z Pearl pod Midway by powstrzymać atak Japończyków w czerwcu 1942 roku. Tranzyt (jak nazwano później efekt podróży w czasie przestrzeni) obezwładnił na jakiś czas załogi okrętów z XXI wieku, tymczasem obserwatorzy na okrętach z czasów Drugiej Wojny Światowej pierwsze co dostrzegli w mroku to banderę JDS Siranui i uznając nowe okręty za wrogie otwarły do nich ogień, na który odpowiedziały automatyczne systemy obronne nowoczesnych jednostek. W wyniku tego nieszczęśliwego zbiegu okoliczności obie strony odniosły poważne straty, a Japończycy ciągle zmierzają w stronę Midway… Gdy opadł już bitewny dym, flota międzynarodowych sił stwierdza iż w zgrupowaniu brakuje jej kilku okrętów, między innymi dwóch indonezyjskich niszczycieli, które jak się z czasem okazują zostały przejęte przez Japończyków.

USS EnterpriseWybór broni napisany został kilka lat przed www.1939.com.pl i choć opisuje podobny motywy, to podchodzi do sprawy zupełnie inaczej. U Ciszewskiego w przeszłość przenosi się niewielki związek taktyczny w sile wzmocnionego batalionu, który w założeniu osoby odpowiedzialnej za „podróż” miał zmienić wydarzanie bardziej lokalnie. Jednak ze względu na to co sobą prezentował, nie odbiegał specjalnie techniczne od posiadanych ówcześnie broni. Broń i pojazdy były oczywiście lepsze niż ich przodkowie z 39 roku, jednak to głównie był grubszy pancerz, większy kaliber, lepsza penetracja naboju. Jedynie helikoptery prezentowały znaczący postęp techniczny, jednak gdy ich możliwości ofensywne zostały wykończone, zostały tak zniszczone, że nikt nie mógł wykorzystać ich do rozwoju ówczesnych projektów. Tak więc Pierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy nie wywołał rewolucji w historii (choć lokalnie bohaterowie mieli wpływ na losy otoczenia). Częściowo oporność na zmiany doktryn wojennych przez ludzi z lat Drugiej Wojny Światowej tłumaczy właśnie Birmingham, ale do tego jeszcze wrócę razem z kolejnym tomem. W Osi czasu (w odróżnieniu od WWW) tranzyt jest przypadkowy (co tak naprawdę dla bohaterów nie robi żadnej różnicy), jednak w przeszłość trafia o wiele więcej ludzi, sam lotniskowiec to kilka tysięcy marynarzy i to nie byle jakich wojaków (oczywiście bez obrazy dla pancerniaków z 1SBR) ale specjaliści wysokiej klasy, inżynierów lotnictwa, specjalistów od łączności i techników z obsługi reaktora atomowego, a przecież na pozostałych jednostkach też znajduję się ogrom ludzi różnych specjalności. Zgrupowanie okrętów ma też jeszcze jedną przewagę przy takiej podróżny na batalionem rozpoznawczym – okręty są przygotowane do długiego przebywania poza portami macierzystymi, z racji takich misji posiadają olbrzymią bibliotekę z wiedzą (i nie tylko) ze swoich czasów. A więc mają podłoże do rozpoczęcia gwałtownych zmian po swoim pojawieniu się w 42.

Oczywiście by bohaterom nie było zbyt łatwo, autor zadbał by strona przeciwna nie straciła szans na podjęcie równorzędnej walki, mimo przewagi jaką zyskali alianci. Przeciwna strona dostała w swoje ręce część z zaginionych jednostek, choć może z niezbyt skorą do pomocy załogą, to jednak ze sporą ilością wiedzy zapisaną w kościach pamięci. Więc już wkrótce historia ulega sporym zmianom. Po pierwsze Japończycy odpuszczają atak na Midway, który w historii był początkiem ich końca panowania na morzach, następnie następuje chwilowa stagnacja, gdy Alianci próbują naprawić swoje siły po nieszczęśliwym tranzycie, a przeciwna strona przyswaja wiedzę o swojej klęsce, o tym jak do niej doszło, gdzie popełnili błędy i czy da się jakoś zmienić koleje losu. Japonia będąca w układzie z nazistami, dzieli się wiedzą z nimi, co skutkuje kolejnymi zmianami na frontach Drugiej Wielkiej Wojny.

IJN YamatoJednak to nie ta wojna, jest głównym problem książki, to nie naziści i Japończycy, którzy uważają się za wyższą rasę, ale głównym problem jest aklimatyzacja podróżników w czasie we własnych krajach. I nawet największym problem wbrew pozorom nie jest japoński krążownik i jego załoga wchodząca w skład wielonarodowych sił, nie są też nimi nieliczni Rosjanie, Niemcy i Włosi, który z różnych powodów znaleźli się w na jednostkach zgrupowania. Głównym problem jest sama zbieranina Amerykanów, Anglików i Australijczyków, załogi z początku dwudziestego pierwszego wieku są mieszane pod każdym względem, zarówno płciowym jak i etnicznym. I to stanowi największy szok dla ludzi z 42 roku. Nie dość, że na jednostkach są kobiety, to jeszcze niektóre z nich mają oficerskie szarże i co jeszcze bardziej szokujące, nie wszyscy mają biały kolor skóry. Są czarni, Latynosi, nawet ludzie o azjatyckich rysach twarzy. A należy pamiętać, że nawet jeśli USA nie miało obozów dla „podludzi”, to jednak nadal żaden kolorowy nie mógł liczyć na zostanie oficerem. Na okrętach mogli co najwyżej kucharzyć. Mimo iż od Wojny Secesyjnej minęło prawie 100 lat, to segregacja rasowa istniała dalej, a problemy nie białych dalej miały mniejszy priorytet. Tymczasem nagle przybywa kilkanaście tysięcy ludzi, dla których takie podziały nie istnieją, co więcej nie wyobrażają by nagle zaczęły ich obowiązywać.

Jak to w życiu bywa, początkowo współcześni (jak w książce określa się ludzi z 42r.) mają problem zaakceptować kolorowych i kobiet, jednak część z konieczności potrafi pohamować swoje uczucia, część z czasem przekonuje się, że wyszkolenie i umiejętności tych ludzi pozwala na przezwyciężenie wrodzonych uprzedzeń. Niestety nie dotyczy to ogółu społeczeństwa i już wkrótce dochodzi incydentów w miejscu stacjonowania wielonarodowej floty. Najpoważniejszym okazuje się bestialskie podwójne morderstwo japońskiego porucznika i amerykańskiej czarnej kapitan. Morderstwo do którego władze cywilne, które prowadzą śledztwo, nie przywiązują specjalnego znaczenia ani nacisku na rozwiązania, w końcu to tylko jakiś skośnooki i murzynka, nic nadzwyczajnego. Z rasistowskimi uprzedzeniami spotykają się wszyscy członkowie wielonarodowych sił i jest to jeden z głównych tematów książki. Autor uświadamia czytelnika, że choć alianci walczyli ze strasznym złem (obozy zagłady i pracy były zarówno w Rzeczy jak i Imperialnej Japonii), to jednak nie byli idealni. W dzisiejszych czasach, po dziesiątkach lat zmian i wprowadzania różnego rodzaju poprawności (których inicjatorem były przecież kraje przewodzące w sojuszu przeciw państwom Osi), możemy zapominać jak sytuacja się miała ledwo półwieku temu. W Polsce sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że u nas takie podziały właściwie nigdy nie istniały, nawet teraz ludzi o odmiennym wyglądzie to liczebnie wciąż błąd statystyczny. Więc gdy np. Ciszewski przenosił swoich bohaterów w przeszłość w ogóle nie musiał stawiać ich przed takim problem, on nie zaistniał i możliwe, że nawet żadnemu czytelnikowi nie przyszło do głowy, iż podróżnik w czasie mógłby mięć większy problem z aklimatyzacją. Podczas gdy po przeciwnej stronie globu samo pojawienie się kolorowego człowieka w barze dla białych wywołuje zamieszki, które niszczą połowę miasta.

Poza etnicznym mieszańcem ludzi z przyszłości współczesnych przeraża też zachowanie wojskowych z przyszłości. Ich zimna profesjonalność wykonywania roboty. Fakt, iż kapitanowie bez mrugnięcia okiem potrafią odpalić rakietę zatapiającą okręt z wielotysięczną obsadą, niczym maszyny które im w tym pomagają. Marines, którzy bez broni są równie niebezpieczni jak w pełnym rynsztunku. To wszystko jest trudne do pojęcia dla ludzi, którzy ledwo zaczęli wojnę, których armia składa się głównie z poborowych, a o miejscach masowych mordów jeszcze nie słyszeli. Tymczasem nowi przybysze mają to wszystko już za sobą, mają za sobą dwie dekady wojny ze skrajnym Islamskich Dżihadem, gdzie przeciwnik nie honoruje żadnych konwencji. Wielu z przybyszy ma za sobą udziały w ekshumacji masowych grobów w różnych rejonach świata. Do tego są to ludzie zawodowo związani z wojskiem, więc spędzają lata na szkoleniu, by w trakcie walki nie okazywać słabości. Te wszystkie czynniki sprawiają, że ich aklimatyzacja jest jeszcze trudniejsza. Sytuację w tej sprawie ratują nieco starsi oficerowie współczesnych, którzy często służą od czasów poprzedniej Wielkiej Wojny i rozumieją co długotrwała walka czyni z żołnierzem.

Wracając jednak do wojny, bo w końcu książka nie traktuje tylko o problemach społecznych, ale też o ostatniej wojnie światowej. Wszystkie strony nie rzuciły się na broń przyszłości, nie wykorzystały wunderwaffe by chwilowo dogryź przeciwnikowi – choć amerykanie poświęcili część środków na zadanie przeciwnikowi niewielkiego ciosu, to jednak atak ten nie miał większego znaczenia strategicznego, jedynie pokazał taktyczne możliwości ludzi i technologi z przyszłości. Oczywiście każda strona, chce zdobyć jak najwięcej niezwykłej technologi, by móc ją analizować, tworzyć odpowiedniki i wygrać wojnę. Jednak każda strona w pierwszej kolejności postawiła na zdobycie jak najdokładniejsze wiedzy o historii, zarówno tej za kilka dni jak i całej wojny. Wojna wręcz zostaje na krótko wstrzymana, gdy strony zapoznają się analizami swoich posunięć. Państwa Osi dowiadują się, jak obecne działania przyczyniły się do ich klęski. Japonia wycofuje się z kontynentu Azjatyckiego i przerzuca siły na Pacyfik. Niemcy chwilę po rozpoczęciu kampanii przeciw ZSRR podpisują zawieszenie broni i przerzucają siły na zachód. Nagle sytuacja dla Aliantów staje się znacznie trudniejsza niż była według materiałów historycznych, które przywieźli ze sobą goście. Jak te fakty wpłyną na dalsze losy świata? Zobaczymy w kolejnych tomach. Jednak na razie wrócę do faktu analizy historii (a raczej przyszłości dla postaci z książki). O ile sytuacja Japonii jest dosyć prosta. Yamamoto od początku był przeciwny budzeniu uśpionego olbrzyma jakim były Stany, więc jestem pewien, że mógł bez większych problemu przyjąć informacje o swoich błędach, na pewno miał też dość wpływów, by przeforsować zmiany. Tak Europejski teatr działań był zupełnie inny. Fakt przekonania o swojej wyższości i nieomylności przez ludzi Rzeszy, mocno utrudniałby im przyjęcie tak negatywnych informacji. Autor częściowo zwraca na to uwagę, gdy ambasador Rzeszy w Japonii nie umieszcza wszystkich informacji w depeszach, licząc iż cała złość Hitlera spadnie na młodszego członka ambasady, który nie dba tak o własną skórę. W świetle wiedzy z pierwszego tomu, reakcja Rzeszy jest trochę nieodpowiednia co do spodziewanej, w kolejnych tomie jest to już lepiej wytłumaczone, więc wrócę jeszcze do tematu, przy okazji Wyboru celów.

Podsumowując pierwszy tom, czyta się całkiem dobrze, jest spory natłok bohaterów i to zarówno historycznych jak i fikcyjnych, jednak rozpoznanie kto jest kim i co robi, nie stanowi dla czytelnika żadnego problemu. Poruszana tematyka społeczeństwa też jest interesująca, bo choć fakt np. segregacji rasowej jest mi dobrze znany, to nie sądziłem, iż może stanowić aż taki problem. Natomiast brakuje trochę opisów wojny i porządnych walk, jest co prawda bratobójcza bitwa na dzień dobry, ale jednak oczekiwałem jakiejś większej ingerencji ludzi z przyszłości. Wybór broni dostaje ode mnie 4,5/6.

12 myśli nt. „Oś Czasu – Wybór broni”

    1. Tak, czytana z twojego polecenia i było warto. Proszę o więcej takich poleceń.
      Teraz w kolejce jest już kolejna seria tegoż autora: Without Warning. Ponoć o świecie w którym z map znikają USA.

  1. Cieszę się, że moje polecenie zostało zauważone i docenione wpisem na Twojej stronie. W miarę możliwości postaram się wyszukać coś ciekawego. Oglądałeś film, który zainspirował autora do tej trylogii? Final Countdown. Ostatnio leciał w TV. Słyszałem o tym. Powstało po wykładzie autora, gdzie student rzucił pytanie o świat bez USA. Taka ciekawostka, zamiast tej pozycji miały powstać 2 sequele Osi czasu. Więcej nie mówie, żeby nie spoilerować.

    1. Final Countdown oczywiście, że widziałem i to już dawno dawno. Zdaje się, że to dosyć niedoceniany film, ale jakby ostatnio zyskiwał w oczach odbiorców. Zawsze mnie zastanawiało, co by się tam stało, jakby tak kapitan nie odwołał myśliwców… I nawet Ciszewski wspomniał o tym filmie w swoim cyklu WWW.

  2. Film mojej młodości. Wstyd się przyznać że mam go na VHS-ie i jako mały zgred oglądałem z milion razy. Tak pewnie zrodził się mój militaryzm. Widzę, że nie tylko ja chciałem aby amerykańskie skrzydło myśliwców spotkało się z japońskimi. Alternatywne historie to też fajny kawałek chleba. Apropo alternatywnej 2 wojny światowej to nie wiem czy czytałeś Wojne światów w równowadze Turtledova?

    1. Nie, nie czytałem, czyżbyś polecał? Tylko z tego co widzę, to w Polce wydali tylko jeden tom, a reszta (dosyć spora) w oryginale.

      A wracając jeszcze do Final Countdown, to ostatnio wyszedł w HD, trzeba by sobie odświeżyć walkę manewrową Zero z F14 w 1080p. ;)

  3. Z czystym sumienie to nie. Leży mi na półce jeszcze nie czytana. Kupiłem na placu za cała złotówkę. Zgadza sięwydali tylko jeden tom z 8. Reszta jest po angielsku, ale dla Ciebie to chyba nie problem.

    Nie wiedziałem, że wyszedł w HD. Słyszałem o szczękach w HD. To trzeba będzie oglądnac, tyle, że znowu im się nie uda :(

      1. No niby można ale to nie to. Jako dzieciak kibicowałem amerykańskim samolotom by powstrzymały atak na Pearl harbor. W sumie to można skrobnac alternatywna wersje wydarzeń z filmu.

          1. To zależy, gdyby tylko zniszczono flotę Yamamoto, ale nikt się do tego nie przyznał (np USS Nimitz z filmu wrócił po tym do siebie), to pewno USA nie włączyła się do gry, aż do wygranej Sowietów w Europie. Z Japonią pewno wcześniej czy później musieli by walczyć, przynajmniej o Australię.

            Ale z drugiej strony, Amerykanie chcieli przyłączyć się do wojny, ich gospodarka potrzebowała tego boomu, który wiąże się z wojną. No i należy też pamiętać, że Japonia wypowiedziała wojnę, więc pewno mimo zniknięcia floty, ambasador i tak by przyszedł i tak by dał dokumenty wypowiadające wojnę. Czyli chyba nic by się nie zmieniło, tyle że Alianci panowali by na starcie na Pacyfiku, nie musieliby czekać do Midway.

Dodaj komentarz