Oś czasu – Wybór celów

Wybór CelówŚrodek trylogii Birminghama o wielonarodowej grupie wojskowych z 2021 roku, którzy wskutek nieudanego eksperymentu lądują w samym środku Drugiej Wojny Światowej, przy okazji niemal doszczętnie niszcząc ofensywne możliwości aliantów na Pacyfiku i to w przeddzień bitwy, która miała być punktem zwrotnym na tym teatrze wojny.

Od akcji z pierwszego tomu mija kilka miesięcy. Jak okazuje się, każda strona otrzymała jakiś podarek z przyszłości, dzięki któremu chcą odmienić losy wojny. Naziści zawarli zawieszenie broni z Sowietami i obecnie przerzucają wojska na zachód, by zdobyć ostatni aliancki przyczółek w Europie, Wyspy Brytyjskie. Tymczasem u samych sowietów cisza, zgodzili się na zawieszenie broni i wygląda jakby nagle wojna przestała ich interesować. Jednocześnie oba totalitarne imperia posiadając całkiem niezłą wiedzę o dalszych losach swoich krajów, przeprowadzają czystki na szeroką skalę. Wśród ofiar tych czystek znajduje się np. generał Rommel, któremu Rzesza zawdzięczała sporo zwycięstw, jest też córka Stalina, która po jego śmierci uciekła na Zachód. W tym samym czasie Imperium Japońskie całkowicie zmienia strategię, wycofując swoje siły z kontynentu azjatyckiego, by jak najszybciej zdobyć przewagę na aliantami na pozostałych frontach, oraz by zdobyć niezbędne do rozwoju zasoby Australii. Pod koniec roku państwa Osi rozpoczynają wielką ofensywę, naziści próbują desantu na Anglię, Japończycy ponownie atakują Hawaje, tym razem nie wycofując się po bombardowaniu, tylko zajmując wyspy.

Podczas gdy państwa Osi i Sowieci zajmują się wewnętrznymi czystkami i rozwojem uzbrojenia, Admirał Kolhammer musi toczyć zupełnie inną wojnę, z rasizmem i strachem przed zmianami. I to nie tylko zmianami natury militarnej, ale także kulturowej. Rząd USA powołuje do istnienia w Kalifornii specjalną Strefę, na terenie której obowiązuje prawo z XXI wieku, strefę w której ma rozpocząć się rewolucja przemysłowa, ale też strofę która ma częściowo ograniczyć rozpływ kultury z przyszłości. Przeciw Kolhammerowi i jego ludziom staje sam szef FBI, Edgar Hoover.

F-86 SabreTak jak pisałem przy pierwszym tomie, przybysze z przyszłości trafili na olbrzymi mur kulturowy. I nie chodzi już tylko kolorowych i kobiety, ale o wpływy jakie wywierają na całe społeczeństwo. Do Strefy i do Sił Pomocniczych napływają ludzie z całych Stanów i są to zarówno biali chętni zysków, jak i cała reszta, dla których wizja braku segregacji rasowych jest szansą na poprawę swojego losu. Ale wszystko to spotyka się oporem sporej części „starej gwardii”. Takich ludzi jak właśnie Hoover, który w ludziach z przyszłości widzi zdziczenie obyczajów, rozwiązłość i komunizmu itp., podczas gdy sam jest homoseksualny i w łóżku wyrabia gorsze rzeczy, niż te które zarzuca ludziom w strefie. A do tego posiada teczki na sporą część polityków i innych wpływowych ludzi. Zamiast szukać wrogów, takich jak ci odpowiedzialni za zamachy bombowe na cele cywilne, FBI pod jego komendą szuka haków na ludzi u władzy. Ale trzeba przyznać ludziom Kolhammera, że nie są do końca tacy niewinni na jakich uchodzą. Oni chcą dostosować realia do znanych sobie ze swoich czasów., ze wszystkim co dobre i co złe. Tworzą odpowiednio tajną organizację, która ma im pomóc w zmianach społeczeństwa (między innymi finansując grupy, które rozpoczęły zmiany w ich świecie) i wymierzaniu sprawiedliwości, gdy wszelkie inne legalne środki zawodzą, a dzięki technologii, którą posiadają, są znacznie skuteczniejsi w swych poczynaniach niż Hoover. Kto wie, czy gdyby FBI nie podchodziło do swoich zadań bardziej rzetelnie, nie pokrzyżowaliby planów ludziom z przyszłości.

A-4 SkyhawkWraz z utworzeniem Strefy w Kalifornii, Alianci zabrali się za rozwój technologii by zyskać przewagę nad wrogiem. O ile w przypadku lotnictwa zmiany nie natrafiają na wielki opór – pokazy z użyciem F-22 i Raptorów dają odpowiedni efekt, by zacząć poważne prace nad silnikami odrzutowymi i helikopterami, tak powstają względnie szybko Hueye, Cobry, A-4 i F-89, które już niedługo zaczną wojować na frontach. Jednak na pozostałych frontach opór jest znacznie większy. Wiąże się on z niedowierzaniem, lobbingiem przemysłowców i kłamstwami z testów broni. Przykładowo, największym problemem Aliantów na Pacyfiku były torpedy, które nie wybuchały. Detonatory magnetyczne miały feler i gdy torpeda weszła za głęboko wysiadały, natomiast detonatory uderzeniowe (zapasowe) zostały żywcem przeniesiony z poprzedniej wolniejszej wersji torped, obecnie ulegały zniszczeniu w momencie uderzenia we wrogą jednostką. Usterka, to złe określenie, wada fabryczna była względnie prosta w naprawie, jednak producent za nic nie chciał się przyznać do błędu, więc nim doszło do wymiany wadliwych części wiele okrętów wroga nie zostało zatopionych. Podobny opór spotkano przy produkcji czołgów i broni ręcznej piechoty. Nim producenci i projektanci przyjęli do wiadomości jakie wady zawiera w sobie np. taki Sherman i jak bardzo jest nieprzygotowany do nowoczesnej walki pancernej, setki jak nie tysiące skorup było już wylanych, a gdy każdy czołg na froncie się liczy, to posyła się i takie trumny jakie są gotowe. Z karabinami byłe nieco lepiej, przybysze z przyszłości zaproponowali najlepsze i najprostsze technicznie rozwiązanie jakie zna świat: AK47, na kontynencie amerykańskim początkowa próba jego wdrożenia spotkała się ze sporym oporem, głównie ze względu na historię owej broni, jednak w Australii gdzie trwały walki obronne przed Japończykami, wprowadzana go do użytku tak szybko, jak schodził z taśm. Dzięki skuteczności jaką tam pokazał, opór u pozostałych sojuszników minął jak kulą odjąć. Także jak można się przekonać, sama wiedza o możliwościach broni, może być nie wystarczająca by przeforsować zmiany tych gorszych ale znanych pomysłów. Gdyby podobną problematykę przenieść do Ciszewskiego, to tłumaczy, czemu u niego nie obserwujemy żadnej zmiany uzbrojenia u współczesnych, nawet najprostszego.

Ostatnim aspektem Wyboru celów jest oczywiści sama wojna, choć jest tu tematem można powiedzieć drugorzędnym. Wpierw może Europa, Hitler odpuścił sobie front wschodni, nawet niby z sowietami bada nowe uzbrojenie. Cała jego uwaga skupiona jest na Anglii, gdzie próbuje za wszelką cenę wygrać. Jednak robi to w sposób nie do końca sensowny (zupełnie jak w normalnej linii czasowej). Nie ma możliwości przeprowadzenia ataku z zaskoczenia, wybrzeży Anglii strzeże HMS Trident (niszczyciel Stealth z XXI wieku), którego rozpoznanie pozwala śledzić ruchy jednostek na setki kilometrów w głąb Francji. Przez tą ruchomą platformę radarową wszelkie siły Luftwaffe spotykają się z oporem nim jeszcze dolecą do Kanału. Natomiast próby zatopienia niszczyciela są chaotyczne i nieskuteczne. Zamiast zebrać porządną ilość Me-262, są one puszczane na rzeź po kilka sztuk i strącane przez silną obronę przeciwlotniczą jaką otoczono Tridenta. Kiedy dochodzi do inwazji na Wyspy, całą akcja kończy się klęską, jakiej Hitler jeszcze nie widział. Flota w ogóle nie dociera do Anglii, główne jednostki zostają zatopione niszczyciel, podczas gdy resztę floty rozgramia Home Fleet. Lotnictwo również ponosi klęskę, nieco mniejszą, bo ze względu na ilość posłanych maszyn część dociera na miejsce, jednak tam niedługo zostają otoczone przez wojska aliantów i wycięte w pień. I tak Rzesza traci swe możliwości ofensywne.

Po drugiej stronie globu, Imperium Japońskie robi wszystko co tylko może, by alianci uznali iż ich celem jest zajęcie Australii i jej zasobów. Wojska obecne na kontynencie mają byś wyjątkowo brutalne, by wzmóc we wrogu poczucie strachu i chęć wzmocnienia obrony Australii kosztem innych miejsc. W tym samym czasie, gdy na północy Australii trwa rzeż, admirał Yamato zajmuje Hawaje. Hidaka, tymczasowy gubernator Hawajów, posyła ultimatum Amerykanom, że jeśli zapomną o wyspach, nic złego nie stanie się mieszkańców, by dodać mocy swoim słowom strzela w skroń reporterce z przyszłości… Alianci przekonują się, co to znaczy walczyć z bezwzględnym wrogiem, który na dodatek się nie poddaje. (Jednak jak to wpływa na ich zachowanie, trzeba poczekać na kolejny tom…)

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o polskich akcentach w książce. Załoga HMS Trident podczas inwazji o osłonę powietrzną w wykonaniu Dywizjonu 303 pod dowództwem kapitana Jana Zumbach, nawet nie tyle prosi ile się domaga, mimo głosów z dowództwa RAFu odradzających takie postępowanie. Dywizjon pozostaje w osłonie niszczyciela nawet po przybyciu zmiany, zostają tak długo jak długo wystarcza im paliwa i amunicji. Jest to miły akcent ze strony autora w stosunku do ludzi, którzy mieli znaczący udział w obronie Wysp, podczas Bitwy o Anglię.

Podsumowując, Wybór celów jest jeszcze lepiej napisany niż Wybór broni. Końcowe akcje militarne i pierwszy pokaz tylko kilku nowych rodzajów uzbrojenia jest właśnie tym czego oczekuje się książek opisujących alternatywną historię. Nawet problemy społeczne na swój sposób przyciągają uwagę czytelnika, szczególnie różne akcje przeciw rasizmowi, które rozpoczynają się znacznie szybciej niż miało to miejsce w pierwotnej linii czasowej. 5/6 to jak najbardziej odpowiednia ocena dla środkowego tomu Osi czasu.

2 myśli nt. „Oś czasu – Wybór celów”

  1. Ciekaw jestem Twojej oceny tomu trzeciego. Szczególnie pewnego polskiego wątku jeśli już jesteśmy przy polskich smaczkach.

Dodaj komentarz