Od czego zacząć? #1

Czasem znajomi pytają się mnie, co bym im polecił dobrego z SF na dzień dobry? Czasem mówią, że coś tam widzieli i coś kojarzą, ale najczęściej znajomość tematu ogranicza się do laserów w kosmosie, czasem kojarzą nazwę Star Wars, rzadziej Star Trek. A przecież świat SF to nie tylko gwiazdy, nie tylko kosmos. Skoro jednak wiele razy doradzam znajomym z czym zapoznać się, by mogli się wciągnąć w fantastyczne światy i różne wizje losów ludzkości, to mogę też zrobić to na swoim blogu. Pamiętaj tylko drogi czytelniku, lista pozycji które będę polecał nie zawsze będzie czysto obiektywna, jak każdy fan dowolnej rzeczy mam swoje preferencje jak i antypatie. Od czego zacząć? będzie dłuższym cyklem wpisów na blogu, bo materiału jest sporo, zarówno z książek, seriali czy filmów.
Tak więc zaczynamy od seriali.

Star Trek The Next Generation

Star Trek: The Next Generation logoPierwszy w kolejności i zarazem najważniejszy jest Star Trek: Następne Pokolenie. Drugi serial ze świata tworzonego od ponad 40 lat (pierwszy odcinek wyemitowano w 1966r.) o przygodach dzielnej załogi śmiało przemierzającej kosmos tam gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek. Ma w sobie wszystkie dobre cechy oryginału, a przyprawiony został bardzo dobrymi efektami specjalnymi, które mimo upływu lat (pilot TNG miał premierę w 1985 roku) nadal są przyjemne dla oczu. Dlaczego warto sięgnąć po ten serial? Ze względu na pozytywną wizję przyszłości ludzkości G. Roddenberego. Ze względu na wyśmienitych aktorów jak Patrick Stewart (kpt. Picard), Brent Spiner (Data) oraz na godzinnych występach John de Lancie, który stworzył niezapomnianą postać omni-potężnego Q. Ważnym atutem serialu jest klamra kompozycyjna, która zamyka w sobie przygody załogi Enterprise D. Oczywiście nie ma róży bez ognia, niektórych może zrażać teatralność odcinków, szczególnie w pierwszym sezonie. TNG nie cierpiał też na nadmiar środków, ale mimo to warto obejrzeć i zignorować te płócienne tła i gumowe maski by zobaczyć w serialu coś więcej. Po Następnym Pokoleniu fani ST mogą zobaczyć jeszcze 3 dodatkowe seriale i kilka filmów.

Stargate SG-1

Stargate SG1 logoGwiezdne Wrota to zupełnie inny serial niż przedstawiony wcześniej TNG. SG to lekki przygodowy serial SF, który doskonale został poprowadzony przez Richarda D, Andersona (znanego szerzej z roli MacGyvera) wcielającego się w rolę pułkownika O’Neill. Cóż można więcej napisać, ludzie na Ziemi odnajdują pradawne urządzenie, które pozwala przemieszczać się na inne planety niemal natychmiast, stworzone zostają małe grupki badawcze, które dosyć szybko odnajdują nie tylko cuda starożytnych technik oraz nowych przyjaciół, ale też wrogów, którzy chcą zniszczyć Ziemię. Wszystko to zakrapiane przyzwoitymi efektami oraz sarkastycznym humorem (szczególnie polecam tu odcinek 4×06 Window of Opportunity). Niestety i ten serial nie ustrzegł się cierni, ale pojawiają się one znacznie później, bo dopiero wraz z odejściem RDA, gdzie zamiast zakończyć serial na 8 sezonie, z całkiem przyzwoicie dokończonymi wątkami, twórcy postanowili pociągnąć go dalej z nowymi aktorami (w tym Benem Browderem i Claudią Black, którzy zagrali świetne rolę w Farscape o którym za chwilę, tu jednak ich postacie nie przypadły mi do gustu – głównie przez Browdera, który próbował stworzyć kopię postaci granej przez RDA zamiast kogoś bardziej zbliżonego do Crichtona). Jednak pomijając dwa ostatnie sezony (które też jakoś zostały zakończone filmem Arka Prawdy) jest to pozycja, którą wypada znać. Stargate doczekał dwóch kontynuacji serialowych Atlantis i Destiny, niestety obie zakończyły swój żywot przedwcześnie i nie wiadomo czy widzowie kiedyś poznają zakończenie losów bohaterów (jest to wina stacji telewizyjnej, która wraz ze zmianą nazwy z Sci-Fi Channel na SyFy, zmieniła podobnie swój profil programowy).
Na koniec dwie małe uwagi. Po pierwsze przed rozpoczęciem serialu należy zobaczyć film Stargate z 1994, który choć w kilku miejscach rozchodzi się z serialem, to jednak zawiera w sobie najważniejsze elementy fabuły na której bazuje serial. No i sam serial zaczyna się rok po wydarzeniach z filmu.
Druga uwaga dotyczy pilota, który w ostatnich latach doczekał się remasteringu poprawiającego efekty i dźwięk, ale niestety wprowadzającego przy tym cenzurę zmieniającą kategorię wiekową od której można go oglądać. Osobiście zalecam wersję oryginalną.

Farscape

Farscape logoJedyny nie amerykański serial, który znajduje się na tej pierwszej liście. Farscape produkcji Australijskiej (jak pamiętny film Mad Max) opowiada przygody ziemskiego astronauty, który przypadkowo wciągnięty w tunel podprzestrzenny trafia w zupełnie wyjątkowe miejsce pełne niezwykłych istot i olbrzymich żywych statków kosmicznych zwanych Lewiatanami… No i od razu podpada rządzącym tą częścią kosmosu. Teraz razem z grupką byłych więźniów musi uciekać by ocalić swoje życie. A jego śladem podąża nieustępliwy Scorpius. Podobnie jak prezentowany poprzednio Stargate opiera się a lekkiej przygodowej fabule, choć humor obecny w tym serialu jest nieco innego kalibru. Serial doczekał się filmowego zakończenia i jak na razie żadnego spinoffu.

Babylon 5

Babylon 5 logoBabylon 5 to dziecko Michael Straczynskiego, powstałe w złotym okresie dla seriali SF (połowa lat 90-tych,). Opowiada historię stacji kosmicznej Babylon 5, ostatniej nadziei ludzkości na pokój, ulokowanej w samym środku niespokojnego wszechświata. Gdzie różne nacje knują intrygi, walczą o dominację, zarówno przy użyciu przebiegłych ambasadorów jak i brutalną siłą. Największym atutem serialu jest spójna historia bohaterów (rozplanowana już na początku), brak bieli i czerni (świat to niemal same szarości), a także nowatorskie wykorzystanie (jak na tamte czasy) grafiki komputerowej. Kto choć raz obejrzy serial już nigdy nie zapomni kreacji stworzonych przez Jerry’ego Doyle (Garibaldi), Andreasa Katsulas (G’Kar) czy Petera Jurasik (Londo) jak i wielu innych.

Jako ciekawostkę warto dodać iż w internecie krążą plotki jakoby Straczynski miał zgłosić swój projekt do Paramountu i nakręcić go pod logiem Star Treka, ale stacja odrzuciła jego pomysł. By niedługo potem wystartować ze swoją stacją kosmiczną (Deep Space Nine)…

Battlestar Galactica

Battlestar Galactica logoOstatni serial na dzisiejszej liście, będący równocześnie najmłodszym z nich wszystkich. Za projekt odpowiadał Richard D. Moore, który mieszał swoje 3 grosze również w Star Treku (TNG i DS9). Jako najmłodszy serial wyróżnia się na tle pozostałych wyśmienitymi efektami specjalnymi, doskonale zaprezentowanymi bitwami z udziałem myśliwców, spójnie poprowadzoną fabułą oraz najcięższym klimatem. Moore nie żałował w prezentowaniu słabostek ludzkości, okrucieństwa, seksu, ale też i heroicznych czynów. Serial, podobnie jak oryginał sprzed 30 lat, opowiada losy resztek ludzkości, która przetrwała śmiertelny atak swoich „dzieci” (Cylonów) na swój świat. Flota cywilnych jednostek skupiona w około ostatniego ocalałego okrętu Battlestar Galactica, szuka mitycznej 13 kolonii ludzkości – Ziemi. Ich cieniem podąża flota Cylonów, pragnąca zniszczyć to co zdołało im uciec. Czy serial ma minusy? Oczywiście, ale większość z nich jest tak subiektywna (np. finałowe rozwiązanie niektórych spraw), że nie warto ich tu przytaczać.

Tak właśnie wygląda pierwsza lista tytułów. Jak pewno wszyscy zauważyli, na początku zaznaczyłem, że SF to nie tylko podróże przez gwiazdy, no cóż jeśli chodzi o telewizję, to głównie jednak podróże kosmiczne są tym co chcą oglądać widzowie. Nawet Stargate, który z początku opierał się na zwiedzaniu planet bez podróży statkami w końcu się ich dorobił, dorobił się też kilku ładnych potyczek z ich udziałem… Ale nie ma się czego bać, bo w telewizji pojawiły się seriale, które w ogóle nie wyruszały w przestrzeń kosmiczną, np. SeaQuest DSV (no prawie, bo i ten okręt w końcu trochę kosmosu zwiedził) gdzie akcja umiejscowiona jest w ziemskich głębinach oceanicznych w niedalekiej przyszłości. SeaQuest nie trafił na pierwszą listę ale nie dlatego, że jest kiepskim serialem, ale dlatego iż ilość miejsc na liście została przeze mnie ograniczona do 5 seriali i jednym z głównych kryteriów wyboru seriali była ukończona linia fabularna, a tego niestety brakuje SeaQuestowi.

9 myśli nt. „Od czego zacząć? #1”

  1. Ja nie polecałbym na pierwszy ogień TNG. Zbyt patetyczne, staroświeckie i ciężkie miejscami. Pominąłeś jeszcze tak ciekawą produkcję jak choćby SAAB.Nie mówie już o takich ultra klasykach jak choćby x files. Jeśli chodzi o B5 to nie plotki tylko prawda. JMS miał robić pierwotna wersję ENTka, tyle, że zahaczała o reboot a Paramount stwierdził, że to zły pomysł.

    1. Mózg głównym powodem dla którego nie ma tu SAAB, SeaQuesta i wielu innych, jest fakt, że wszystkie zostały przerwane w środku swojej fabuły. Wątki obecne w wielu serialach nie zostały nigdy ukończone. Ciężko jest polecać komuś na początek coś, co zrobi mu smaka i nigdy go nie zaspokoi. Nie sądzisz?

      A co do X-Files… jakoś nie jest to serial do końca czysto SF. Znaczy się jest, ale wiele wątków zahacza tam to mity, legendy, fantasy (jak w Supernatural). I raczej nie polecałbym go na początek, jest długi (tak tylko z tym marudzę), momentami ciężki. I czasem podchodzi pod horror.

      Czemu TNG na początku? To dla mnie wszystko zaczął. Pierwsze odcinki z łysym kapitanem zakręciły mi w głowie lata temu. I tak już w moim umyśle pozostało, że należy od niego zaczynać.

  2. Trochę naciągana argumentacja, której nie kupuje, acz rozumiem. Sam nie lubie oglądać/czytać nie dokończonych historii. jednak uważam żę warto rzucić okiem na SAAB, z racji samego wykonania i historii właśnie. Jedyny serial tak bliski duchowi wiecznej wojny i żołnierzy kosmosu. Z SQ sprawa jest dużo inna, bo każdy sezon to tak naprawdę inny serial. Pierwszy bardziej naukowy na serio, drugi młodzieżowo przygodowy, trzeci miałbyć mroczno militarystyczny. Mówisz, że x files jest długie, Stargate jest jeszcze dłuższe, a jak dorzucisz ATL i SGU to już w ogole. Sam zaczynałem swojąprzygode z sf od TNG jednak wtedy byłem młody, dzis inaczej patrze na tą serię.

    1. Pozycji SF wartych zapoznania się jest sporo (można powiedzieć było, bo obecnie jest w tym temacie dosyć nijako) i jakoś musiałem wybór na starcie zawęzić. Do tego jak pytałem się kilku znajomych, co by wybrali do takiej piątki, to 4 z 5 moich pozycji padły u każdego.

      A u mnie jeśli chodzi o TNG to im więcej sf poznaję tym bardziej cenię ten serial. Kiedyś, nim poznałem cały serial i sporo innych uważałem Q za jeden z najgorszych pomysłów Star Treka, teraz uważam go za jeden z lepszych.

      Na SAAB warto rzucik okiem, ale w tym pierwszym zestawieniu brakło dla niego miejsca. ;) Może w kolejnym…

  3. Złoty wiek sf już minął, trzeba się cieszyć, żę trafiliśmy ze swoim dzieciństwem na ten czas. Wybór rozumiem, chciałem jedynie zaznaczyć iż warto rzucić okiem na inne pozycje.

  4. A gdzie taka klasyka jak Doctor Who? Ja z początku nie lubiłem gatunku, ale przekonał mnie właśnie Doctor. Potem było SG1, BSG, Star Trek.

  5. Odnośnie dwóch ostatnich sezonów SG-1: zgadzam się, że Bowder nie spełnił do końca oczekiwań. Zamiast stworzyć oryginalną postać, wykreował niezbyt udaną kalkę O’Neilla. Oczywiście w pewnej mieerze jest to zapewne wina scenarzystów. Co do Claudii Black – do niej nie mam raczej uwag. Miała zagrać kosmiczna awanturniczkę i -moim zdaniem – zrobiła to poprawnie. Na koniec – zapomniałeś wspomnieć o jeszcze jednym aktorze z dwóch ostatnich sezonów SG-1. Mam tu na myśli Cliffa Simona. OK – wiem, że pojawiał się wcześniej, ale dopiero w tych dwóch sezonach rozwinął skrzydła. Dla mnie w każdym razie wykreowana przez niego postać Ba’al’a jest genialna ;)

    1. Co do Cliffa i jego robi Ba’ala zgadzam się. Świetnie wykreowana. Czarna postać z dużą dawką humoru. Takie podejście do szwarcharakterów w serialach z lekką nutą komedii bardzo dobrze służy. Podobny sukces w kreowaniu czarnego bohatera powtórzył miedzy innymi Mark Sheppard, kreując postać Crowleya w Supernatural. Gdzie swoją postawą niejednokrotnie zgarniał całe odcinki, nawet jeśli miał tam tylko kilka sekund wystąpienia.

      Jeśli mowa tu o właśnie o takich postaciach, to przecież nieśmiertelna postać Q wykreowana przez Johna de Lancie w Star Treku także nie może być pominięta.

Dodaj komentarz