BSG – Blood & Chrome

BSG Blood & ChromeOd pewnego czasu serialowa SF jest w zaniku. Po zakończeniu Battlestar Galactiki w niedługim czasie kasacja dotknęła także uniwersum Stargate, Capricę czy nawet serial luźno lecz z humorem podchodzący do tematu jak Eureka zakończył już swe premierowe emisje w telewizji. W głównych stacjach seriale SF rzadko kiedy mają okazję pokazać finały swoich pierwszych sezonów. A co gorsza, stacja która niegdyś samą swą nazwą promowała interesujący nas kontent, obecnie wraz ze zmianą nazwy na Syfy robi wszystko by przestać być kojarzoną z fantastyką naukową, dzięki której na długo zapisała się w świadomości telewidzów.

I tak dochodzimy do spinoffu BSG, Blood and Chrome miał być nowym serialem, który przyciągnie do siebie widzów widowiskowymi walkami kosmicznymi, herosami walczącymi za słuszną sprawę, ale także opowie nam młodzieńcze losy bohaterów, z którymi przez kilka lat szukaliśmy mitycznej 13 kolonii – Ziemi. Jednak jak już wspomniałem wyżej, dopadł ją kryzys, który omal nie zakończył się zakończeniem projektu nim ten zaczął przybierać jakieś realne kształty. Najprawdopodobniej jednak dzięki wszechobecnej biurokracji udało się twórcom BSG B&Ch nakręcić materiał do pilota… Materiał ten został na przeszło rok odłożony gdzieś do szuflady, zapewne przez ludzi, którzy liczyli iż fani zapomną o całej sprawie i nie trzeba będzie do niej wracać. Fani jednak się nie poddali i decydenci zdecydowali się upublicznić posiadany materiał, dzięki czemu możemy poznać co było dla nas szykowane. Poznać i cierpieć jeszcze bardziej, że więcej już raczej nie dostaniemy. By nie przeciąć, poniżej pełny pilot Battlestar Galactica: Blood and Chrome.

Krótko podsumowując, w całym projekcie niestety widać bardzo mały budżet. Bluescreen widoczny jest niemal w każdej scenie, podobnie próba maskowania słabości scenografii przez niebywale irytujące błyski światła w stronę kamery (podobny i znacznie bardziej irytujący efekt zastosował Abrams w Star Treku 2009). Jest to oczywiście zrozumiały zabieg, dawniej braki w funduszach maskowano użyciem ciemnych planów i deszczu, teraz stosuje się niskiej jakości CGI. Trzeba to po prostu zaakceptować i przejść do innych aspektów dzieła. Mimo słabej czy raczej taniej CGI grafika w przypadku okrętów, ich walk czy szerokich plenerów wypada już znacznie przyjemniejsza dla oka i gdyby serial dostał zielone światło, a wraz tym fundusze… nie musielibyśmy wówczas przymykać oczy. Pozostałe elementy, czyli muzyka, gra aktorska nie ustępują niczym BSG. Również scenariusz pilota utrzymuje przyzwoity poziom, ale to już każdy powinien ocenić sam.

Gdyby ktoś nadal się zastanawiał nad dalszymi losami serialu. Ten pilot to na dzień dzisiejszy wszystko co Syfy jest gotowe nam sprezentować. Decydenci stacji już parę lat temu stwierdzili, że seriale pokroju BSG czy Stargate są dla nich za drogie i nie będą w nie już więcej inwestować. Jak to się mawiało w starych dobrych czasach:
That's all Folks!

5 myśli nt. „BSG – Blood & Chrome”

  1. Moim zdaniem niepotrzebnie dramatyzujesz. Przyszła taka era, że niestety scifi się przejadło. Nie dziwię się, bo po „spłytczeniu” Star Treka, zarówno w serialach (Voyager, Entek) jak i filmach (IX i X) potrzebna była nowa krew.
    Tak samo robili z BSG i SG. Zamiast zostawić czas na rozwój Stargejta, to rozpoczęli słaby Atlantis i zakończyli go praktycznie z odcinka na odcinek. A BSG… po co była ta Caprica? Czy coś wniosła do tego świata?
    Niepotrzebnie eksploatują wszystko na maksa, a potem krzyczą, że nie ma co kręcić.

    Nowych fajnych propozycji jak na lekarstwo. Przewiduję, że Defiance to będzie kolejna porażka.

    1. Biorąc pod uwagę co do tej pory słyszałem o Defiance, czyli, że stoi za tym Syf(y), że ma być interaktywne (widz ma decydować co w następnym odcinku) oraz o jakimś połączeniu z grą (gra ma uzupełniać luki fabularne serialu), to osobiście nie widzę sensu dawania szansy nawet pilotowi. Tu nie ma nawet co przewidywać.

      Przydałaby się jakaś porządna animacja z kraską ala EqoScuad, bądź choćby nawet w nowszym stylu jak obecny Tron: Uprising, z porządnie zaplanowaną fabułą na kilka sezonów, albo najlepiej na podstawie jakiegoś cyklu książkowego (mam nawet parę tytułów, których animacja byłaby łatwiejsza do realizacji niż film fabularny…)

    1. Taka ekranizacja Honorverse…
      Albo Zaginionej Floty…
      Albo Wojny Starego Człowieka… (a przepraszam, to jest na jakimś tam już zaawansowanym planowaniu).
      Albo Gra Endera… (no tak to za chwile ma premierę, ino dzieciaki jakieś takie wyrośnięte jak na dziesięciolatków).

Dodaj komentarz