Pola dawno zapomnianych bitew

Pola dawno zapomnianych bitewPola dawno zapomnianych bitew Szmidta to jak zapowiada autor, wstęp do nowego cyklu militarnej space opery. Powstał z połączenia dwóch opowiadań napisanych parę lat temu. Początkowo nic nie wróżyło opowiadaniom większej kontynuacji, ale praca autora nad tłumaczeniami zachodnich pisarzy (militarnej space opery) zmieniła jego nastawienie do Pół i teraz pozostaje już tylko czekać na kolejne tomy.

W Polach dawno zapomnianych bitew ruszamy w kosmos z młodym Nikem Stachurskim, który dopiero co ukończył szkolenie i to jednym z najlepszych wyników, ale ponieważ podpadł, poprzez zagłębianie nie tych tematów co trzeba, admirałowi, zostaje przydzielony do najgorszej roboty – oczyszczania starych wrakowisk pobitewnych powstałych w punktach Lagrange’a. Robota ta, choć może być niebywale dochodowa, jest też niezwykle niebezpieczna i ma dużą śmiertelność, zwłaszcza wśród świeżego narybku. Podczas swojej pierwszej misji nasz bohater natrafia na dziennik dawno poległego oficera, a w nich historię szkolenia. Ale nie takiego normalnego szkolenia w koszarach, tylko w specjalnym obozie treningowym zwanym Kuźnią…

Ludzkość skolonizowała sporą przestrzeń, jednak wciąż pozostaje centralnie sterowane przez swój matecznik – Ziemię. Jednak im dalej od Ziemi, tym wpływy centralne są słabsze i często ograniczają się do zbierania podatków. Więc całkiem naturalne powstają ruchy separatystyczne, które spotykają się ze sprzeciwem władz centralnych. Narastające napięcie doprowadza z czasem do wybuchu wojny. I tu pojawia się problem, kto i za co ma walczyć. O ile zewnętrzne kolonie mają cel, tak centrum ogólnie opiera się na dosyć pacyfistycznym bądź obojętnym podejściu, więc trzeba jakoś przekonać ludzi do walki. Takim miejsce przekonywania jest Kuźnia, gdzie przyszli żołnierze przechodzą prawdziwą szkołę życia.

W drugiej części Pól, przenosimy się nieco dalej od gwiazdy, ku zewnętrznej części układu, gdzie skanery wykazują niezwykłe skupisko metali, którego zgodnie z mapami nie powinno tam być. Szybki rekonesans odkrywa antyczny statek kosmiczny, który ze względu na swój wiek nie może być wykonany ludzką ręką. Już podczas pierwszego rekonesansu bohaterowie przekonują się, że wszystko co do tej pory wiedzieli i co stanowiło podstawy ich świata może być kłamstwem, iluzją. Jakie tajemnice skrywa ten okręt. Kim są obcy? Co to za ciała znalazła załoga Nomady? I najważniejsze, czy nasi bohaterowie przeżyją? To pytania z którymi autor zostawia nas w zawieszeniu. Trzeba przyznać, cliffhanger jak się patrzy, szczególnie, gdy do równania dodamy próbę realizacji obietnicy jaką złożył kapitan admirałowi, którego córkę zaliczał Nike razem z egzaminami w akademii…

Te dwa opowiadania zaprezentowane przez Szmidta jako wstęp do cyklu pochłania się szybko i bardzo przyjemnie. Pierwsza część trzeba przyznać, przez spory czas trzyma czytelnika w niepewności, jednak z czasem czytelnik widzi intrygę (chyba nawet nieco za szybko), która została uknuta dla nowych rekrutów. Po opowiadaniu pozostaje pytanie, czy którykolwiek ze szkolonych odkrył przekręt? Niby dziennik stanowi dowód, że tak, ale czy to na pewno dziennik któregoś z rekrutów? A może jakiegoś instruktora?
Ale tak naprawdę cały problem Kuźni sprawdza się do poglądów współczesnego nam młodego pokolenia. Gdy czytam o tych poborowych, co nie chcą walczyć za nie ich wojnę. Za jakieś odległe problemy, które pewno nigdy by ich nie dosięgły, gdyby nie przymusowy pobór. Wśród poborowych widzę siebie, swoich znajomych. Nie widzę jakoś by ktokolwiek z nas chciał wstąpić do wojska i szerzyć demokrację po drugiej stronie globu. A przecież tak się dzieje, gdzieś tam, tysiące kilometrów od przytulnego domu i klawiatury z której teraz piszę, ludzie walczą i giną za idee całkowicie mi obce. Nijak nie przystające do trybu życia jaki prowadzimy tu w Europie. Dlaczego w ogóle ktoś z naszego podwórka pcha się w te rejony gdzie toczą się walki, gdzie ludzie umierają i jeszcze dolewają do tych wydarzeń oliwy. I tak patrząc na to obiektywnie, ciężko stwierdzić, która strona ma rację. Czy pokojowe nastawienie jest dobrym rozwiązaniem, czy nieingerowanie w wydarzenie, nie spowoduje zmian na naszych terenie? Ale też, do czego można się posunąć, by zmusić obojętne młode pokolenie do działania? Czy aby Kuźnia nie jest już przesadą? Czy można ją uznać za dopuszczalna formę szkolenia?

Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał rozważać jej problemu w innym aspekcie niż dyskusja akademicka.

W drugiej części mamy już bardziej mainstreamowy temat. Starożytny obcy statek, nieznane intencje i zachwiana wizja świata. Nie wiele można tu powiedzieć, bo historia ta poza typowymi standardami dla tego typu spotkań kończy się (jak już wspomniałem) cliffhangerem. Czy bohaterowie przeżyją, czy świat dowie się co odkryli i czy doprowadzi to do czegoś więcej – zapewne kolejnej wojny? Nie wiemy tego i do póki autor nie zdradzi nam czegoś więcej w kolejnych tomach to się nie dowiemy.

Pola dawno zapomnianych bitew, to ma być polska space opera, jednak sam wstęp to jeszcze za mało. W Polach pojawia się kilka interesujących tematów, chyba jeszcze nie stosowanych w innych książkach. Czyli walki w punktach libracyjnych – punktach równowagi grawitacyjnej, gdzie obiekty pozostają w relatywnie stałej pozycji w układzie. Nie przypominam sobie, bym czytał powieści, gdzie walki w takich punktach odbywałyby się regularnie. Były oczywiście jakieś pojedyncze przypadki, ale wynikały one raczej ze zbiegu okoliczności, a nie celowo zaplanowanych manewrów. Jeśli oczywiście autor pociągnie ten temat, to zapowiadają się interesujące opisy walk, oraz akcji ratowniczych po walkach – jak i oczyszczania układów po dawno zapomnianych wojnach.

Interesującym aspektem jest też oczywiście punkt widzenia autora. Jak na polaka przystało mamy tu trochę naszej łaciny – w końcu bohaterami są ludzie od brudnej roboty. Jak i przez postacie przebijają się polskie stereotypy. A należy zauważyć, że w tłumaczeniach kolokwializmy z reguły są łagodzone, a stereotypy, choć w kulturze Zachodniej są dosyć uniwersalne, to jednak zawsze różnią się szczegółami. Więc zawsze przyjemnie jest sięgać po ojczyste standardy.

Wstęp oceniam pozytywnie, daje nadzieje całkiem interesującą militarną space operę. I co najważniejsze, autor obiecuje pierwszy tom już w tym roku (a może i drugi też). Także na dziś mamy 4/6 i pozostaje nam czekać na dalsze losy Nike i wrakowisk w punktach libracyjnych.

Pola dawno zapomnianych bitew można pobrać nie tylko ze strony wydawnictwa Almazu, jak miałem okazję napisać jakiś czas temu, ale również ze strony projektu Fantastyka Polska, gdzie poza tekstami Szmidta jest jeszcze kilkunastu polskich autorów, i obecnie przeszło setka tekstów, a nowe z tygodnia na tydzień przybywają.

3 myśli nt. „Pola dawno zapomnianych bitew”

  1. Szmidt niedawno wydał pierwszy tom Pól dawno zapomnianych bitew „Łatwo Być Bogiem”, książka podzielona jest na trzy części z czego pierwszy rozdział prawie bez zmian jest zamieszczony w powyższym opowiadaniu. Autor tym razem nie przytacza opowieści rekruta o Kuźni jedynie wspomina, że Nike do późna czytał opowieści z jakiegoś dziennika. Do wspomnianego cliffhangerem który kończy opowieść o załodze Nomada dochodzi kolejny na zakończenie tomu który może nawiązywać do pierwszej części tomu.

    pozdrawiam

Dodaj komentarz