Archiwum kategorii: Książka warta przeczytania

Książki warte lub nie warte przeczytania

Piaski Armagedonu

Piaski ArmagedonuDo lektury Piasków Armagedonu, Vladimira Wolffa, przyczynił się przypadek, a może dobrze pomyślane ustawienie na półce w sklepie? Podczas odwiedzin w lokalnej „księgarni”, szukając jakiejś dobrej fantastyki naukowej, mój wzrok przykuła książka Wolffa (zwłaszcza drugi człon tytułu) który nijak nie pasował do działu sensacja, na którym leżał. Co prawda to jeszcze nie przekonało mnie do zakupu i czytania, ale utkwiło na tyle mocno w głowie, że poszukałem więcej informacji o autorze, serii i oczywiście samej książce. O ile autorze nie specjalnie wiele informacji jest dostępnych o tyle pozostałe informacje były bardzo zachęcające.
Książka jest częścią serii WarBook, do której zalicza się, polecana mi przez znajomych, trylogia WWW Marcina Ciszewskiego o przygodach Pierwszego Samodzielnego Batalionu Rozpoznawczego, który zamiast w Afganistanie 2007 roku, ląduje pod Mokrą 1 września 1939 roku. Drugą informacją zachęcającą do czytania jest fakt, że pomimo iż miejscem akcji jest Bliski Wschód, to głównym bohaterem książki jest Polak, porucznik Andrzej Wirski z 1 Pułku Specjalnego. Tak więc powyższe argumenty przekonały mnie by sięgnąć po tą pozycję…

Akcja książki osadzona jest jak już wspomniałem na Bliskim Wschodzie, między 15 lipca a 20 października prawdopodobnie 2011 roku. Do Izraela przybywa 1 Pułk Specjalny, w ramach misji NATO ma pilnować porządku w strefie zdemilitaryzowanej między Izraelem a Libanem. Oczywiście, jak to bywa z Polakami, nie wszystko idzie bezproblemowo. Wirski ma pewne trudności z dostaniem się na posterunek, ponieważ ambasada w Tel Awiwie dostała informacje o możliwym ataku, więc chciałaby wzmocnienia placówki przez oddział Wirskiego. Tymczasem w okolicy jest jak zwykle spokojnie, a to jakiś snajper zabija Izraelskich żołnierzy przy murze, a to jakiś zamach bombowy, a to obstrzał patrolu międzynarodowego na granicy.

Grupa zwąca się Dzieci Izraela przepuszcza atak na święte dla Islamu miejsce: Kopułę na Skale, paląc ją doszczętnie wraz z meczetem Al-Alksa. Na ich zgliszczach pragną ujrzeć Trzecią Świątynię Jerozolimską. Cały świat wie czym to się skończy, więc wycofuje swoje kontyngenty oraz cywili z rejonu Izraela, oczywiście wszyscy poza Polakami. Nim Warszawa decyduje się na jakiś ruch, w okolicy wybucha kolejny regularny konflikt. Koalicja państwa Islamskich rozpoczyna natarcie przeciw osamotnionemu Izraelowi. Od północnego wschodu Iran wraz z Syrią, od południa Egipt po kolejnym przewrocie wojskowym. Izrael broni się dzielnie jednak to nie koniec złych wieści, Iran zdobył od Pakistanu ładunki nuklearne…

Merkava Mk 4Tak w skrócie prezentuje się fabuła. Rejon Morza Śródziemnego od zawsze był teatrem wojen. Sam Izrael właściwie od samego początku, czyli jakiś 60 lat, non stop z kimś walczy (z ważniejszych: Wojna Sześciodniowa 1967, Wojna Jom Kippur 1973), na jego teranie działają bojówki palestyńskie. Jednym słowem jest to niespokojne miejsce. I w tym rejonie ląduje czy może raczej gubi się polski oddział. I to jest znakomity pomysł na fabułę. Konfliktowy rejon plus Polacy, rozróba murowana. I taki też jest początek książki. Wirski znajduje się na miejscu ataku bombowego i przy okazji ratuje amerykańską turystkę. Polski ambasador z wojskowym attaché są świadkami zamachu na agenta służb bezpieczeństwa. Dokładnie tego czego się spodziewałem czytając opisy w internecie. Niestety im dalej, tym słabiej.

Po wycofaniu oddziału Wirskiego do ambasady, w książce pojawia się niezgorszy opis działań wojennych i politycznych. Niezgorszy, acz ubogi, duży teatr działań i w miarę krótka książka nie dała miejsca na rozwinięcie opowieści. W jednym miejscu Izraelskie wojska dostają rozkaz kontrofensywy na Synaj, którym Egipt prowadzi natarcie, a w kolejnym już je kończą, roznosząc wojska Egipskie, tymczasem brakuje samych walk. Są urywki, ale w żaden sposób nie oddają one piekła walk pancernych na dużych, płaskich powierzchniach. Czasem czytelnik dostaje suche podsumowania, jak np straty lotnictwa każdej ze stron, ale częściej tego brakuje. Iran posłał w pierwszej fali 60 000 ludzi, jednak w książce brakuje informacji o starciach z tymi siłami. Jest informacja, że część z nich gdzieś tam na granicy walczy jednak zdecydowane za skromnie to opisane…

Książka jest interesującą fikcją polityczną, ma dobrze ulokowane miejsce akcji i mogłaby nieźle zagrać na czytelniku obecnym mocno w Europie (choć w słabiej w Polsce) strachem przez Islamizacją, jednak nie wykorzystuje tej szansy. Jest też zupełnie czym innym niż sugeruje nota wydawcy, czy niektóre komentarze w internecie. Daleko jest do książek np. Clancy’ego. A główny atut (Polacy) zostaje zepchnięty na margines, gdzieś po 1/3 książki. Nawet finał, gdzie Wojsko Polskie bierze udział, tylko pogarsza sprawę. Sami bohaterowie powieści zauważają, że zamiast nich można było użyć np. marines z pobliskiego okrętu. A żeby tego było mało, nasi dzielni wojacy nawet niczym szczególnym nie wyróżnili się na polu bitwy. Myślę, że 3/6 to nie jest zła oceną, mogło być nawet słabe 4, gdyby tylko autor bardziej wplótł w akcję polskie oddziały, zwłaszcza kosztem słabszych opisów działań na froncie – w końcu to fikcja literacka, Wirski mógłby dowodzić jakąś poważniejszą akcją i namieszać w wydarzeniach…

Star Trek Titan – The Red King

Titan#2 The Red KingThe Red King to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z pierwszego tomu, Taking Wing, również autorstwa Andiego Mangelsa i Michaela A. Martina. Po prowizorycznym zażegnaniu kryzysu na Romulusie, Riker zgadza się pomóc Donatrze w odnalezieniu jej zaginionej floty.

W poprzedniej części wydarzyło się całkiem sporo. Do załogi Tytana dołączył Tuvok, który przebywał na Romulusie z tajną misją, mającą na celu sprowadzenie Spocka z powrotem do Federacji. Jednak wskutek kryzysu wywołanego, przez Shinzona, przypadkiem trafił do więzienia. Został z niego uwolniony wraz z Remanem o imieniu Mekrikuk, który obecnie prosi o azyl polityczny w Federacji. Zbrojne powstanie Reman, które niemal przerodziło się w krwawą wojnę domową, zostało zażegnane objęciem przez Klingonów protektoratu nad Remusem. A największa obecnie flota Romulan, będąca pod dowództwem Donatry, zaginęła gdzieś w anomalii wywołanej przez zniszczenie broni Shinzona. I to właśnie odnalezienia tej floty podejmuje się Riker.

USS TitanPodczas próby zbadania anomalii, Tytan wraz z towarzyszącym mu Valdore zostaje wciągnięty w sam jej środek. Gdy załoga odzyskuje kontrolę na jednostką i sensorami, stwierdza, iż okręt nie jest już w pobliżu Romulusa, tylko blisko 200 000 lat świetlnych dalej, w Małym Obłoku Magellana. Mało tego. Nie dość, że załoga znajduje się przeszło 200 lat od domu, w wysokim WARP, to jeszcze okazuje się, że miejscowa przestrzeń niszczona jest przez tworzący się w anomalii wszechświat niemowlęcy…

Mimo olbrzymiej odległości karłowatej galaktyki od terenów Federacji, nie jest to pierwsza wizyta ludzi w tym zakątku wszechświata. A wręcz Mały Obłok Magellana aż roi się od ludzi. Kilkaset lat wcześniej, podczas pierwszych prób z napędem WARP przez ludzi, doszło do wypadku i cała stacja, wraz z załogą zaczęła długo wędrówkę aż do tej małej galaktyki. Grupka ludzi przystosowując się do trudnych warunków życia na wędrującej stacji, wkrótce po przybyciu do obłoku, podbiła miejscowe rasy i ustanowiła Hegemonię. W 2298 roku USS Excelsior, pod dowództwem kapitana Sulu, podczas próby utrzymania wątłego pokoju między Federacją a Tholianami, zostaje przeniesiony do tego samego obłoku. Na pokładzie Excelsiora znajdował się admirał Akaar, wówczas młody szef ochrony, oraz Tuvok. Oboje służą teraz radą Rikerowi, który nie tylko musi odnaleźć zaginioną flotę Donatry, ale również zapobiec zniszczeniu lokalnej przestrzeni, przez rodzący się wszechświat.

Okazuje się, że znalezienie i odzyskanie okrętów Donatry jest łatwiejsze, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Jednostki te były kontrolowane przez dziwną energię, która wykazywała zarówno ślady inteligencji, jak i na pewno pochodziła z tworzącego się wszechświata. Po odzyskaniu kontroli nad flota i wypchnięciu z jej z układów dziwnej energii, rozrost owego niemowlaka znacznie się przyśpieszył i zagraża pobliskiej planecie, zamieszkanej przez blisko 2 miliardy istnień…

Załoga Tytana staje przed trudnym dylematem, ratować siebie, czy próbować uratować choć część z tych 2 miliardów istnień.

Druga książka serii podobnie jak pierwsza zawiera sporo odniesień do innych dzieł ze świata Star Treka. W odróżnieniu jednak od poprzedniczki nie są to filmy i seriale, ale głównie inne książki. Wśród ważniejszych odniesień jest The Sundered, Mangelsa i Martina oraz Cold Fusion, DeCandido. Niestety mimo interesujących odniesień, książka jest słabsza od Taking Wing. Załodze Tytana idzie w niej zdecydowanie za łatwo. Bez problemu odbijają sporą flotyllę romulańskich drapieżnych ptaków, która do samego końca ich ignoruje. Bez większych trudności holują olbrzymią stację. A jedyne bohaterskie poświęcenie członka załogi, przy ratowaniu dziecka, kończy się tylko bezemocjonalną liczbą w statystyce, przy blisko 2 miliardach innych poległych. Nawet zamknięcie anomalii, przez wysadzenie dwudziestu paru reaktorów Romulan, odbywa się bez przeszkód.

Można śmiało powiedzieć, że największym pozytywem powieści jest Donatra, której knowania i wahania utrzymują odpowiednie napięcie przez całą książkę. Czytelnik do samego końca nie może być pewien jej postępowania, ani kto i kiedy znajdzie się na jej liście celi. W jednej chwili może uratować nawet największego wroga, Klingona, tylko po to, by za chwilę posłać mu nóż w plecy.  Śmiało można powiedzieć, że Donatra swoim postępowaniem zagwarantowała sobie stałe miejsce zarówno we władzy na Imperium Romulańskim, jak i innych pozycjach opisujących uniwersum.

Podobnie jak z pierwszym tomem, polecam książkę każdemu fanowi Star Treka, aczkolwiek z ciut mniejszym entuzjazmem (4/6).

Star Trek Titan – Taking Wing

Titan#1 Taking WingOd kasacji Star Trek Enterprise fani tego uniwersum nie mają gdzie oglądać nowych przygód gwiezdnych załóg, podczas ich śmiałych wędrówek przez niezbadany kosmos (niby w 2009 trio OKA miało przywrócić uniwersum, chociaż na ekrany kin, ale w moim – i wielu innych fanów treka – odczuciu, nie spełnili pokładanych w nich nadziei, ale o tym kiedyś indziej). Na szczęście ekrany kin i telewizorów to nie jedyne miejsce, w którym można zapoznać się z przygodami Gwiezdnej Floty. Stęsknionych tych właśnie przygód sięgnąłem po książki. Przygody Star Treka na papierze zacząłem od serii powstałej w 2005 roku o wędrówkach załogi USS Titan pod dowództwem kapitana Rikera.

Akcja pierwszej książki zaczyna się wkrótce po wydarzeniach znanych z dziesiątego filmu Star Trek: Nemesis, pod koniec 2379 roku, gdy Riker wreszcie decyduje się na objęcie własnego dowództwa. Głównym zadaniem Gwiezdnej Floty od początków jej istnienia, poza obroną własnego terytorium i jej sojuszników, była eksploracja kosmosu. Każda kolejna klasa okrętów mogła to robić dalej, szybciej i lepiej, jednak przed prawie dziesięciu lat atak ze strony Dominium wymusił wstrzymanie wszelkich prac nad eksploracją na rzecz możliwości prowadzenia walki. Ale wojna się skończyła, a wraz z jej końcem wznowiono projekt okrętów klasy Luna, jednostek eksploracji dalekiego kosmosu. Jednym z pierwszych ukończonych okrętów jest właśnie Tytan.

Luna ClassTytan jest jednak wyjątkowy i to zarówno na standardy floty jak i swoją klasę. Wyjątkowość nadaje mu załoga, która jest tak multikulturowa jak to tylko możliwe. Z jego 350 osobowej załogi, ludzie stanowią ledwo 15% składu. Wśród pozostałego personelu znajdziemy przedstawicieli takich ras jak wieloletni sojusznicy Federacji, czyli Wolkan czy Bajoran, ale również jej niedawnych przeciwników w postaci Kardasjanina czy Ferengi. W skład załogi wchodzą również inne rasy, mniej znane z ekranu lub w ogóle do tej pory nie pokazywane, jak Pahkwa-thanh, którego przedstawiciel, Dr Ree, choć wygląda jak rozwinięta forma welociraptora, jest najłagodniejszą istotą na pokładzie. Wśród załogi można znaleźć również przedstawicielkę rasy Elaysian, która przystosowana jest do życia w bardzo niskiej grawitacji.

Dwa tygodnie przed opuszczeniem stoczni przez Tytana, na jego dziewiczą misję badania ramienia Oriona, admiralicja przysyła nowe rozkazy dla Rikera i jego, niegotowej jeszcze, jednostki. Tytan ma się udać z pomocą humanitarną na Romulus, gdzie również ma przeprowadzić rozmowy pokojowe między różnymi frakcjami walczącymi o władzę w rozchwianym, po Shinzonie, Imperium Romulańskim. Wśród walczących frakcji znajdują się między innymi Remeni – wyzwoleni niewolnicy czy frakcja pod przywództwem Spocka – dążąca do połączenia Romulan z Wolkanem. Są również wojskowi i tajna policja Tal Shiar. Jedna frakcja chce wolności inna pokoju, jeszcze inna silnego Imperium. Ale są też tacy Romulanie, którzy domagają się wojny z odwiecznym wrogiem – Zjednoczoną Federacją Planet.

Czy tak skrajnie różne frakcje mogą się porozumieć? Mogą ustalić wspólna politykę dla Imperium. Politykę, która nie pociągnie Imperium w głąb czarnej dziury? Czy Tytan jest wstanie wynegocjować pokój czy też może wprowadzi Federację w wyniszczającą wojnę? Czy zadanie to nie przerasta możliwości oficera dyplomatycznego, Deanny?

Największym atutem książki, jest powrót w świat Star Treka. Możliwość ponownego przeżywania przygód znanych i lubianych postaci z serialu. Nawet, jeśli jest to tylko chwilowe, jak spotkanie z Worfem i Geordim w korytarzu Enterprise E, to jednak dla stęsknionego fana The Next Generation, jest to naprawdę miłe przeżycie. Autorzy książki, Andy Mangels oraz Michael A. Martin, bardzo dobrze poradzili sobie z przeniesieniem klimatu TNG z ekranu na papier. Czytając kolejne strony, ma się wrażenie oglądania kolejnego odcinka i to nie jakiegoś tam zapychacza, ale dobrego „dwuodcinkowca”, zakończonego cliffhangerem, który przyciągnie do kolejnej części.

Kiedy wspominałem o powrocie w świat ST, to wypada jeszcze dopisać, że książka łączy oraz próbuje wyjaśnić wiele wątków znanych z ekranu. Takie jak dalsze działanie Spocka na Romulusie, gdzie przebywa od odcinków 5×07/08 Unification. Dalsze losy Donatry z Nemesis. Jak również w stałej załodze Tytana znajdują się postacie pojawiające się wcześniej w seriach: Alyssa Ogawa (ST TNG), Tuvok (ST VOY), Melora Pazlar (ST DS9 – 2×06 Melora), których historie nie skończyły się  wraz z końcem gościnnego występu, czy serii w której grali. Tu możemy dowiedzieć się, co robili później i gdzie ich to zaniosło.

Jedynym minusem, który jako fan Star Treka dostrzegam, jest również atutem. Książka ta nie jest skierowana dla osób, które w ogóle nie znają Star Treka. Osoby nieznające przynajmniej TNG, nie będą wstanie zorientować się, kto i dlaczego się tam znajduje. Ale na pocieszenie dodam, że warto nadrobić takie zaległości.

Podsumowując (4,5/6), książkę mogę śmiało polecić każdemu fanowi Star Treka, który tęskni za „starym, dobrym trekiem”, a oglądanie po raz setny serialu nie zaspokaja już jego potrzeb przyswajania Star Treka.